Byliśmy zapatrzeni w Zachód, Unię Europejską, pędziliśmy do przodu. Gdzie nam było myśleć o jakiejś Ukrainie. Jednak te pierwsze nasze kontakty na początku lat dziewięćdziesiątych były fascynujące, gdyż fascynujący byli tamci ludzie i to co robili. Było w nich coś, co my Polacy zaczynaliśmy tracić. Coś charakterystycznego dla kultury, dla sztuki rozwijającej się w totalnym zniewoleniu – jej wielkie znaczenie, jej nośność.
Dlaczego region lubelski, patrząc z perspektywy Europy, nie miałby się kończyć na Lwowie? Dwa lata temu nikt nie chciał w ogóle o tym rozmawiać. Teraz takie myślenie staje się normą. Dzięki staraniom Lublina o Europejską Stolicę Kultury dostrzeżono, że w tej wielkiej różnorodności Europy musimy mieć coś charakterystycznego, coś co nas wyróżni. Jednym z tych punktów charakterystycznych, nie twierdzę, że głównym i jedynym, może być ta wschodnia kultura, wschodni klimat.
W odróżnieniu od swych sąsiadów – Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii, Czech oraz Serbii – Ukraina nie chce uznać Rusinów (Karpatorusinów) za odrębną narodowość. Taka polityka prowadzi do ostrego pogwałcenia praw człowieka.
Steve Paxton, którego uważa się za ojca techniki „kontakt improwizacji” (z ang. contact improvisation) zwrócił uwagę na fakt, że nie jesteśmy tylko obserwatorami fizycznych zdarzeń. My sami jesteśmy jabłkami Newtona. Tylko jak to jest być spadającym jabłkiem?
Partytura spektaklu Paxtona Flat opierała się na katalogu fotografii postur atletów, połączonym z następującymi działaniami: leżenie wzdłuż ściany, chodzenie po kole, zdejmowanie butów, marynarki, koszuli, spodni, zawieszenie ubrań na trzech wieszakach przyklejonych do ciała. Flat jest znaczące na dwóch poziomach: to mała tragedia człowieka we flanelowym garniturze, który nie jest niczym więcej, jak przedmiotem, ale i – komentarz na temat kodów tanecznych, zakwestionowanie tożsamości tańca. Wyłania się z tego zabiegu zasadnicze pytanie: jeżeli istotą tańca nie jest ani specjalny ruch, ani też ruch stricte rytmiczny, to co nią jest?
Zrealizował 26 przedstawień, 24 wyreżyserował i opracował choreograficznie, w kilkunastu wystąpił na scenie. Tworzy filmy, performances, wideo instalacje. Wciąż nie czuje się artystą, a zwłaszcza choreografem. Jak sam przyznaje – zajął się tańcem po obejrzeniu przedstawienia Thalassa w choreografii wielkiego Maurice’a Béjarta. Nie podobało mu się – dlatego przygotował własną wizję Stabat Mater.
Badając historię amerykańskiego tańca współczesnego nie sposób już dziś nie pisać o zespole Bill’a T. Jones’a i Arniego Zane’a. Podczas gdy wszystkim dobrze znane są nazwiska Marthy Graham, Merce’a Cunninghama czy Twyli Tharp, cięgle mało mówi się o zespole Bill T. Jonesa i Arniego Zane’a oraz ich wkładzie w rozwój amerykańskiego tańca współczesnego.
Narzekania na sytuację polskiego tańca współczesnego powtarzają się w tzw. środowisku od lat. Niemal równie długo promocyjną i popularyzatorską „pracę u podstaw” spełnia w tej dziedzinie Fundacja Ciało/Umysł pod kierownictwem Edyty Kozak. Z jej inicjatywy odbywa się Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego Ciało/Umysł, oraz Warszawska Noc Tańca. Pierwsza Noc odbyła się przed rokiem, druga zaś – 12 grudnia 2008. Nie zmieniło się miejsce wydarzenia: Centralny Basen Artystyczny, otwarty na rozmaite poszukiwania i nowe pomysły.
...bez przerwy rozbrzmiewa wokół nas fascynująca, makrokosmiczna symfonia. Jest to symfonia krajobrazu dźwiękowego świata. Jesteśmy jednocześnie jej słuchaczami, wykonawcami i kompozytorami. Jakie dźwięki chcemy zachować, propagować i mnożyć? Gdy odpowiemy na to pytanie, dźwięki męczące i niebezpieczne staną się na tyle wyraźne, byśmy wiedzieli, czemu musimy je wyeliminować.
Przestrzeń publiczna: park, ulica, plac – miejsca gdzie, zgodnie z intencją samorządowych gospodarzy, każdy mieszkaniec i gość powinien czuć się dobrze. Są to jednocześnie przestrzenie traktowane przez władze jak pokoje dziecięce w wielu rodzinach: rodzice zgodnie ze swoim gustem i stanem kieszeni urządzają je dzieciom, które, zadowolone lub nie, mają uszanować to dobro.
Pozory mylą – i o to chodzi. Dzięki temu bywają zabawne. Niestety, czasem używamy ich, by mylić samych siebie. A to już nie jest zabawne. Nic się nie stanie, gdy ulegniemy pozorom stworzonym w reklamie. Gorzej, gdy dotyczą one publicznej inwestycji za dziesiątki milionów euro.
kultura enter
miesięcznik wymiany idei
redaguje zespół
projekt logo i okładki: Dawid Jurek
www: Łukasz Gładysz
redakcja: Grzegorz Rzepecki, Mirosław Haponiuk, Grzegorz Kondrasiuk (red. naczelny, teatr), Paweł Laufer (dział wschodni), Marcin Skrzypek (miasto i obywatele), Julia Hoczyk (teatr); współpraca: Katarzyna Hołda, Tomek Kitliński
Wydawca:
Ośrodek Animacji Kultury
Centrum Kultury w Lublinie
e-mail: redakcja@kulturaenter.pl
fax: 0-81 5360312
© 2009 Ośrodek Animacji Kultury - Centrum Kultury w Lublinie. Wszelkie prawa zastrzeżone