Interesuje nas Nowy
Jork i Józefów. Nie brzydzi przysłowiowa Kozia
Wólka, nie lękamy się Brukseli,
a intryguje nas Odessa. Chcielibyśmy być trochę światowi a trochę
bezwstydnie
prowincjonalni – napisano kiedyś we
„wstępniaku” do pewnego miesięcznika
kulturalnego. Od czasu kiedy numer zawierający te słowa ujrzał światło
dzienne,
minęła dokładnie dekada.
czytaj dalej...
Tę niespokojną rytmikę miasta ciągle oscylującego między sielanką a katastrofą najlepiej wyczuwają mistycy i poeci: Widzący z Lublina i Józef Czechowicz. [...] Długie okresy absolutnego wyciszenia i raptowne najazdy apokaliptycznych jeźdźców – taką ma naturę schemat metryczny Lublina. Jak klasyczny trochej, albo równie klasyczny jamb.
Wystawiliśmy stół nad brzegiem Morza Czarnego, na nim spoczęły talerze, piękne naczynia, szklane filiżanki. Znajomi zdziwili się i zapytali: „Po co to wszystko? Wystarczą plastikowe kubeczki i papierowe tacki". Gospodyni domu zmierzyła ich wzrokiem od góry do dołu i powoli, z postawą pełną godności, odpowiedziała: „Proszę Pani! Dla Pani może jest to krótki wyskok za miasto. Ale proszę wiedzieć, że my tu żyjemy pięć miesięcy w roku. To jest Dom. A w każdym dobrym odesskim domu stół ma wyglądać porządnie!"
Przeszłość wydaje się mieć tutaj wyjątkowo współczesny charakter, nadal w tajemniczy sposób czuje się obecność duchów dawnych mieszkańców miasta, tych wszystkich kombatantów, anarchistów, ekscentryków, bibliofilii i bibliomanów, arian, żydowskich handlarzy, nosiwodów, cudownych rabinów. Nie zdziwiłabym się, gdybym któregoś szarego listopadowego wieczoru zobaczyła spacerującego we własnej osobie rabina Horowitza idącego od strony Teatru Starego w kierunku ulicy Złotej.
Nadeszły lata trzydzieste. Pisarstwo stało się jednym z najbardziej niebezpiecznych zajęć. Badacz terroru bolszewickiego Leanid Marakou niedawno opublikował dokument z dnia 15 września 1937 r., podpisany przez J. Stalina, W. Mołotowa, oraz przez naczelnika 8-go wydziału Zarządu Głównego Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR starszego oficera W. Cesarskiego. Była to lista 103 osób skazanych na rozstrzelanie. Pod numerem 1 na tej liście widnieje poeta Anatol Wolny, pod numerem 18 poeta Aleś Dudar, pod numerem...
Dla zadośćuczynienia oddajmy Ukrainę Zachodnią Polsce, Zbiór funduszy na uzbrojenie, Partia Regionów – Partia Patriotów, Przesiedlimy Hucułów do pieców hutniczych. Jakże znamienne i wymowne są te hasła, które głoszono w Doniecku podczas minionych wyborów prezydenckich. Ile w tych słowach szowinistycznego odrzucenia wszystkiego, co znajduje się po zachodniej stronie Dniepru. Tu właśnie, na Wschodniej Ukrainie, najwyraźniej dostrzec można w postawach ludzkich coś, co nazwać można ukraińską perseweracją...
Choć politycy Partii
Regionów popierają niepodległość Ukrainy,
niezawisłość od Rosji, co dyktowane jest troską o utrzymanie kontroli
nad terytorium, na którym znajdują się ich majątki, to
trudno
zrozumieć na jaki sposób: polski czy białoruski rozumieją tę
niezależność.
Osiedle Słowackiego Oskara i Zofii Hansenów to realizacja Formy Otwartej, architektura zaprojektowana tak, by możliwie swobodnie przekształcać i rozwijać ją w zależności od potrzeb, architektura dla ludzi, a nie przestrzenny fetysz, pomnik stworzony dla uwielbienia fundatora i twórcy. Czy można traktować Formę Otwartą tak, jak traktuje się zamknięte formalnie, skończone dzieła architektury historycznej? Czy nie byłoby bliższe sensowi Formy Otwartej chronienie owej „otwartości”? Dbanie o umożliwianie swobodnego rozwoju i przekształceń w miarę ludzkich potrzeb?
W 2006 roku Mirosław Bałka wziął udział w międzynarodowym projekcie dotyczącym przestrzeni miejskiej „Ideal City – Invisible Cities” (Zamość – Poczdam) w Zamościu. Stworzył ścianę, która swoją formą i wymową nawiązywała do obozu w Auschwitz. Tym sposobem skierował dyskusję o utopii idealnego miasta w obszar, w którym utopia zmaterializowała się wraz z najgorszymi jej konsekwencjami.
Od początku, od narodzenia człowiekowi towarzyszą marzenia i fantazje zrodzone z pragnienia. Homo sapiens produkuje narzędzia, żywność, odzież i tworzy schronienia. Tak zaczynano.
Odważny gest przekraczania swych ograniczeń wpisany jest w dzieje lubelskich scen równie mocno jak „dośrodkowy” duch teatralnej prowincji. Pomimo licznych niepowodzeń konieczność tego przekraczania gniecie niczym „siła fatalna” kolejne pokolenia ludzi tworzących lubelski teatr.
– o teatrze i kontestacji rozmawiają: Mirosław Haponiuk, Kazimierz Iwaszko, Marcin Kęszycki, Wojciech Krukowski, Janusz Opryński, Franciszek Piątkowski, Andrzej Rozhin.
Rozmowa z Elżbietą Rojek i Danielem Birdem, twórcami projektu Anna Planeta.
Cenię „The Archers” bardziej niż Grotowskiego. Dlaczego? Nie tylko zrealizowali wszystko do czego przystępuje polski awangardowy teatr , ale zrobili to dla masowego odbiorcy.
Załóżmy, że jesteśmy miastem, które otrzymało tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Czy nie damy „omamić się złotem”? Czy starczy nam sił, by zbudować miasto twórcze - miasto, w którym ma odzwierciedlać się pomysł zapoczątkowany w 1985 roku przez ówczesną minister kultury Grecji – Melinę Mercouri. Była ona jedną z najsłynniejszych aktorek europejskich, która do idei desygnowania miast jako kulturalnych stolic Europy musiała przekonać wielu takich, którzy słysząc słowo „kultura” – „może nie sięgali od razu po rewolwer, ale dawali wyraźne oznaki zniecierpliwienia lub głębokiego znudzenia”.
kultura enter
miesięcznik wymiany idei
redaguje zespół: Grzegorz Rzepecki,
Mirosław Haponiuk,
Grzegorz Kondrasiuk (sekretarz redakcji),
Magda Linkowska,
Paweł Laufer
projekt logo i okładki: Dawid Jurek
www: Łukasz Gładysz
dział wschodni
Paweł Laufer
sztuki wizualne
Magda Linkowska
teatr
Grzegorz Kondrasiuk
Wydawca:
Ośrodek Animacji Kultury
Centrum Kultury w Lublinie
e-mail: redakcja@kulturaenter.pl
© 2008 Osrodek Animacji Kultury - Centrum Kultury w Lublinie. Wszelkie prawa zastrzeżone