kultura enter
miesięcznik wymiany idei
pażdziernik 2008
Nikt z fotografujących oblicza Polski lat 30. XX wieku — w tym Kazimierza nad Wisłą, Lublina czy innych regionów — nie spodziewał się tego, co stało się podczas II Wojny Światowej. Zniszczeniu uległ świat okresu międzywojennego. Nastąpiła eksterminacja narodu polskiego, zamordowanych zostało około trzech milionów ludności pochodzenia żydowskiego[i].
W Muzeum Sztuki w Łodzi znajdują się fotografie dokumentalne Benedykta Jerzego Dorysa, Stefana Kiełszni i Julii Pirotte. Dotyczą one lat 30. i początku 40., a wiec okresu, w którym ideologia narodowego socjalizmu osiągnęła swe apogeum początkowo w Niemczech, później w okupowanej Europie, trwając do upadku Niemiec hitlerowskich w maju 1945 roku.
Z leicą w Kazimierzu nad Wisłą
Benedykt
J.
Dorys dokumentował życie Kazimierza nad Wisłą w latach 30., nie zdając
sobie
sprawy z ważności swej realizacji. Pokazywał najczęściej biedne życie
małomiasteczkowej społeczności polsko-żydowskiej. Udało mu się
przedstawić
realistyczny obraz, jeśli przyjmiemy, że taki istnieje i że ta
kategoria
estetyczna w dalszym ciągu jest istotna w kategoriach aksjologicznych.
Jest to
realizm typu modernistycznego, odwołujący się do tradycji
dziewiętnastowiecznej
literatury i malarstwa. Ukazuje zarówno statyczne portrety,
jak też dynamizm
życia, np. cyrkowego.
Jak tradycyjny portrecista o skłonnościach do estetyki piktorialnej mógł wykonać tak sugestywne pod względem dokumentalnym zdjęcia? Z pewnością było to wynikiem presji fotografii dokumentalnej i reporterskiej, jaka pojawiała się w ówczesnej europejskiej prasie ilustrowanej lat 20. i 30. Odgrywała ona rolę integrującą dla całego świata — jego historii, cywilizacji i kultury. Tak, więc fotografia w tym czasie, obok radia, była najnowszym środkiem komunikacji międzynarodowej, oczywiście w dziedzinie kultury.
Zdjęcia Dorysa przedstawiają świat, który musiał zniknąć, ale mimo, że przesiąknięty biedą, to jednak pełen optymizmu. Jego fotografie świadomie wykraczały poza typowe prace portretowe, będąc czasami zdjęciami mody, w czym widać było nawiązywanie do estetyki piktorializmu. W okresie międzywojennym współpracował także z prasą. W 1939 roku brał udział w obronie Warszawy, a jego atelier uległo zniszczeniu. W latach 1931-32 powstał najsłynniejszy cykl Dorysa Kazimierz na Wisłą, który został skopiowany i częściowo zaprezentowany dopiero na wystawie indywidualnej w 1960 roku. Z pewnością jest to najważniejsze jego dokonanie, które należy sytuować obok zdjęć z tego czasu Stefana Kiełszni z Lublina czy Józefa Szymańczyka z okolic Kosowa Poleskiego.
Dorys w dokumentalny sposób, ale z wizją portrecisty,
przedstawił życie małego
prowincjonalnego polsko-żydowskiego miasteczka. Interesujące są witryny
sklepików skontrastowane z różnorodnymi
postaciami - ludzi dorosłych i dzieci.
Uchwycił również wydarzenia z cyrku, w czym należy widzieć
inspirację kulturą
masową, co w fotografii polskiej tego czasu jest wyjątkiem. Rejestrował
także,
co wychodziło poza program piktorializmu, przejawy biedy a nawet
brzydoty o
ekspresjonistycznym wyrazie. Z pewnością nie doceniał tych zdjęć,
traktując je
jak prywatny dokument. Antycypował on powojenną twórczość
Zofii Rydet,
zaczynając od cyklu Mały
człowiek a
kończąc na Zapisie
socjologicznym anno domini
1978-1990. Dzięki aspektowi ekspresjonistycznemu
widocznemu w
niektórych fotografiach, prace te nabierają także wymiaru
dramatycznego.
Zdjęcia te, wielokrotnie pokazywane na najważniejszych wystawach
fotografii
polskiej, posiadają jeszcze jeden istotny walor — wpłynęły na
kształtujący się
w latach 60. XX wieku dokumentalny styl Zofii Rydet oraz cały powojenny
dokument i reportaż.
Sklepiki i szyldy Starego Miasta w Lublinie
Stefan Kiełsznia nie zdawał sobie sprawy z wagi swej fotograficznej inwentaryzacji Starego Miasta w Lublinie, którą wykonał w 1937 i w 1938 roku na zlecenie ówczesnego konserwatora zabytków. W rezultacie stworzył unikalny zbiór kilkunastu zdjęć przedstawiających witryny sklepowe, nierzadko portretując też ich właścicieli. Były to skromne sklepiki żydowskie z „kolonialnymi towarami”. Są to niejako ilustracje prozy Brunona Schulza, szczególnie słynnych Sklepów cynamonowych. Kiełsznia przedstawił świat codziennego życia, pozornie niezmiennej egzystencji, podkreślając jednocześnie walory architektoniczne Starego Miasta. Jedno ujecie – Lublin. Podzamcze, ul. Krawiecka (1938) jest unikalne. Przedstawia Zamek Lubelski widoczny ponad dachami biednych, drewnianych domostw w otoczeniu suszącej się na sznurkach bielizny z krzątającymi się wokół dziećmi. Bardzo ciekawa jest kompozycja całości, w tym „nierealna” drewniana skrzynia na pierwszym planie.
W czasie II Wojny Światowej fotograf ten dokumentował z ukrycia egzekucję Żydów w Ulanowie w październiku 1943 roku. Jedno ze zdjęć pt. Ulanów nad Sanem – kirkut na odwrocie posiada istotny odręczny napis autora „—1943 październik / Ulanów n/d Sanem –kirkut- /Na pierwszym planie jasna plama piasku / kryje grób zastrzelonych ob. [obywateli] żydowskich/ 123-? /zdjęcie dokonane po 1 godzinie od egzekucji – zasypane / obecnie rośnie las sosnowy”. Niestety zdjęcia Kiełszni wykonywane w czasie samej egzekucji do tej pory nie są znane, gdyż według zapewnień autora zostały skonfiskowane przez Urząd Bezpieczeństwa w latach 40.,[ii] ale zachowały się ujęcia zrobione tuż po egzekucji. Życie Żydów lubelskich Kiełsznia dokumentował także w latach 60. i w 80. XX wieku.
Mniej tragiczne oblicza wojny w Marsylii
Historia Julii Pirotte (z domu Diament), urodzonej w Końskowoli koło Puław, należącej do kultury polsko-belgijsko-francuskiej, zasługuje na napisanie książki czy nakręcenie filmu. Jej fotografie są praktycznie u nas nieznane i po raz pierwszy pokazane w Polsce w latach 80., a w 2004 na wystawie w Muzeum Sztuki w Łodzi. Zaprezentowano je natomiast w najważniejszym muzeum belgijskim kolekcjonującym fotografie — w Musée de la photographie w Charleroi w 1994 roku i na Biennale Fotografii w Liège w 2002. Zachowane w Muzeum Sztuki prace pokazują wojenne życie Marsylii z lat 1941-1944, przede wszystkim żydowskich dzieci oraz czas po wyzwoleniu, w bardzo interesującym, dokumentalnym stylu, należącym do nurtu nowoczesnego, humanistycznego reportażu, którego jest wybitną przedstawicielką. Zapowiada ona fotografię z kręgu grupy Magnum, powstałej w 1947 roku, przede wszystkim Chima (Davida Seymoura) i jego zdjęć przedstawiających kobiety z dziećmi na rękach, odwołujących się do ikonografii Madonny z Dzieciątkiem. Oglądając je trudno przypuszczać, że powstały w czasie Holocaustu, ale ukryta jest w nich groza tamtych sytuacji. Być może w ten sposób przejawiała się tęsknota artystki za normalnym życiem. Dzięki tym pracom wiemy, że życie społeczności żydowskiej mimo wszystko inaczej - łagodniej wyglądało we Francji, a zupełnie inaczej w Polsce, gdzie koszmar wojenny był o wiele bardziej widoczny. Jej zdjęcia portretowe ukazujące melancholijne dzieci sięgają do tradycji fotografii a także malarstwa portretowego początku XX wieku (Stanisław Wyspiański, École de Paris).
Wiemy
także, że fotografowała również wydarzenia kieleckie z 1946
roku. Kolejne zdjęcia wciąż ujawniane są na rynku kolekcjonerskim.
Później swą działalnością i fotografią włączyła się w
przemiany związane z realizmem socjalistycznym,
współpracując np. w zakresie plakatu z Włodzimierzem
Zakrzewskim. Jej twórczość wciąż czeka na polskie odkrycie,
pomimo pokazania części jej dorobku na niedawnej wystawie
Dokumentalistyki – polskie fotografki XX wieku (Zachęta
Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, 2008), czy na kilku zapomnianych
polskich pokazach z lat 80. XX wieku.
Od prozy życia do zagłady
Zdjęcia trzech fotografów — Dorysa, Kiełszni i
Pirotte — ukazują świat związany z życiem Żydów,
zarówno w małym, ale wielce urokliwym miasteczku, jakim był
Kazimierz Dolny, jak i w dużym ośrodku kulturalnym, jakim był Lublin
lat 30. oraz w wielkim mieście portowym — Marsylii.
Zdecydowana większość zdjęć z tego zbioru ilustruje ten sam świat
społeczności żydowskiej, sięgający od Francji do okolic Witebska na
Ukrainie. Był on najczęściej prozaiczny, dominowała w nim prostota i
bieda. Rzadko gościła radość. Ten świat wraz ze swoją charakterystyczną
poetyką zniknął w wyniku pożogi wojennej, choć fotografowie,
którzy go dokumentowali, czas Holocaustu przeżyli.
W tych z pozoru niewinnych zdjęciach kryje się groza, która
swą pełnię ujawniała w zdjęciach z getta (Henryk Ross, Mandel Grossman)
oraz obozów koncentracyjnych, np. z Birkenau.
„Chociaż Forbert miał wystarczające doświadczenie w
fotografowaniu wojny, w tym straszliwych scen na Majdanku, przekonał
się, że trudno mu jest robić zdjęcia w Birkenau. «Pomiędzy
barakami pod śniegiem – napisał – leżały wielkie i
mniejsze stosy ciał, całkowicie zamarzniętych ludzi. Kilku tutaj,
kilkudziesięciu tam, potem następna sterta. Koszmar.[...] Tylko przez
wizjer – napisał- mogłem spokojnie oglądać te makabryczne
sceny. To musi być część moich zawodowych umiejętności.»
Folbert chodził po Auschwitz i Birkenau, filmując ogólne
plany, „wieżę strażniczą i drut kolczasty o zachodzie
słońca”, panoramy, zniszczone krematoria, twarze chorych i
wygłodniałych więźniów, grupę pięciu zdrowych
więźniów przygotowujących się do opuszczenia obozu i
zasobnik z cyklonem B, który jeden z więźniów
zaoferował się potrzymać, pozując do fotografii. Właśnie upozowane
zdjęcia takie, jak to, co podkreśliły Teresa Świebocka i Renata
Bogusławska-Świebocka w swoim artykule na temat fotografii z wyzwolenia
Auschwitz, wyglądają czasem surrealistycznie” .[iii].
Krzysztof Jurecki -
historyk i krytyk sztuki, autor książki "Poszukiwanie sensu fotografii.
Rozmowy o sztuce" (2008); kurator przyszłorocznego Biennale Fotografii
w Poznaniu.
[i] Niniejszy tekst jest rozszerzonym fragmentem opracowania, które pozostało w maszynopisie, a dotyczyło wystawy Miejsca – Zapisy (Muzeum Sztuki w Łodzi, 2004, kuratorzy: K. Jurecki, Z. Karnicka i J. Ładnowska), przygotowaną w 60. Rocznicę Zagłady Getta Łódzkiego.
[ii] Tak opowiedział autorowi tekstu w czasie wyboru zdjęć do zakupu Muzeum Sztuki w Łodzi w 1986 roku w jego mieszkaniu na ul. Narutowicza w Lublinie. Rok później Kiełsznia umarł, o czym dowiedziałem się dopiero po wielu latach.
[iii] J. Struk, Holokaust w fotografiach. Interpretacja dowodów, przełożył M. Antosiewicz, Warszawa 2007, s. 192. Wiele wskazuje, że dużo zdjęć wykonanych po wyzwalaniu obozów zagłady w Niemczech i w Polsce było nie tyle „pozowanych”, co „inscenizowanych”. W ten sposób zmaga się także odwieczny problem teoretyczny na temat natury i ontologii obrazu fotograficznego, którego celem jest albo poświadczenie wiarygodności historii albo jej teatralizacja, nazywana inscenizacją.
kultura enter
miesięcznik wymiany idei
redaguje zespół: Grzegorz Rzepecki,
Mirosław Haponiuk, Grzegorz Kondrasiuk (sekretarz
redakcji), Magda Linkowska, Paweł Laufer
projekt logo i okładki: Dawid Jurek
www: Łukasz Gładysz
dział wschodni
Paweł Laufer
sztuki wizualne
Magda Linkowska
teatr
Grzegorz Kondrasiuk, Julia Hoczyk
Wydawca:
Ośrodek Animacji Kultury
Centrum Kultury w Lublinie
e-mail: redakcja@kulturaenter.pl
© 2008 Osrodek Animacji Kultury - Centrum Kultury w Lublinie. Wszelkie prawa zastrzeżone