kultura enter
miesięcznik wymiany idei
wrzesień 2008
Julia Hoczyk
Teatr tańca AD 2008. Nadzieje i kontynuacje. (część druga)
W jakiej
sytuacji jest dziś polski teatr tańca?
Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, z perspektywy krytyka
teatralnego, który od kilku lat z uwagą przygląda się temu
zjawisku, chce je zrozumieć i docenić. Nie roszczę sobie prawa do
obiektywizmu, lecz podejmuję próbę na wskroś subiektywnej
syntezy. [część
pierwsza tekstu]


Geneza
tanecznego poruszenia w
Trójmieście jest dość skomplikowana,
dlatego pozwolę sobie na uogólnienia i uproszczenia.[i]
Są trzy zasadnicze źródła, z jakich wywodzą się artyści
współtworzący dzisiaj
nadmorski pejzaż tańca współczesnego: Teatr Ekspresji
Wojciecha Misiury
(istniejący w latach 1987-2000), Gdański Teatr Tańca oraz Dada von
Bzdülöw. Artyści,
którzy wiele lat spędzili w Teatrze Ekspresji (mimo
otaczających grupę
kontrowersji i powszechnego postrzegania Misiury jako
twórcy-dyktatora[ii])
i
do dziś działają w obszarze sztuk performatywnych, to: Bożena
Eltermann,
założycielka grupy „Cynada”, Krzysztof
„Leon” Dziemaszkiewicz, lider zespołu
„Patrz mi na usta”, z którą
współpracuje wielu trójmiejskich tancerzy (jego
spektakle, którym bliżej jest do happeningów i
performansów oraz specyficznych
rewii z nutką perwersji, do dziś wydają się mocno naznaczone estetyką
Teatru
Ekspresji) oraz Jacek Krawczyk, współtwórca
sopockiego Teatru Okazjonalnego.
Teatr Ekspresji posiadał status instytucjonalny. Przez rok związany był
z nim
Leszek Bzdyl. Warto na wstępie podkreślić unikalne cechy
wyróżniające
trójmiejskie środowisko taneczne: otwartość, chęć
współpracy oraz wzajemne
przenikanie twórców i projektów.
Dada von
Bzdülöw
Teatr
Dada von Bzdülöw powstał
w 1993 roku, z inicjatywy
Leszka Bzdyla i Katarzyny Chmielewskiej. Bzdyl kilka lat
spędził we
Wrocławskim Studiu Pantomimy Henryka Tomaszewskiego, które
wybrał zamiast
szkoły aktorskiej – tak angażujący tryb edukacji byłby
niemożliwy do pogodzenia
ze studiowaną równolegle historią – a do
Trójmiasta przyjechał wiedziony
potrzebą wzięcia oddechu i nowych poszukiwań. Propozycja padła ze
strony
Wojciecha Misiury (również wieloletniego ucznia
Tomaszewskiego), lecz w
prowadzonym przez niego Teatrze Ekspresji Bzdyl wytrzymał zaledwie rok.
Katarzyna Chmielewska jest zaś absolwentką gdańskiej szkoły baletowej
oraz
prestiżowej szkoły tańca współczesnego P.A.R.T.S. w
Brukseli. Stanowią oni
trzon zespołu, który składa się z niezależnych
artystów-tancerzy, spotykających
się w różnych konfiguracjach przy konkretnym projekcie
artystycznym. Tancerze i
choreografowie związani z Teatrem Dada w ostatnich latach to między
innymi:
Anna Steller, Filip Szatarski, Julia Mach, Ula Zerek
(Wróbel) Rafał Dziemidok,
Patrycja Kujawska, Aurora Lubos, Magdalena Reiter oraz Bethany Formika
(współpraca przy realizacji najnowszego spektaklu Faktor T).
Dada
von Bzdülöw często
realizuje swe projekty w kooperacji z instytucjami kultury i
stowarzyszeniami
(m.in.: Nadbałtyckie Centrum Kultury w Gdańsku, wolna strefa w
Warszawie,
FREE. C, Teatr Miejski im. Gombrowicza w Gdyni, Stowarzyszenie Kultura
Miejska w
Gdańsku, Klub Żak, gdzie od 2000 roku teatr jest rezydentem). W roku
2002 z
inicjatywy twórców zapoczątkowany został w Klubie
„Żak” festiwal teatrów tańca
Gdańska Korporacja Tańca. Sam Bzdyl działa także w obszarze teatru
dramatycznego, zarówno jako aktor (kiedyś), jak i autor
ruchu scenicznego, jest
stałym współpracownikiem Piotra Cieplaka, bez jego
znakomitych partytur
ruchowych nie sposób sobie już wyobrazić spektakli tego
reżysera. Niestety,
mimo sukcesów w kraju i zagranicą oraz licznych
tournée, zespół nie wydaje się
doceniany przez lokalne władze. Z tych właśnie powodów,
najnowsza premiera
zespołu, Faktor T. w lutym
bieżącego
roku, odbyła się w poznańskim Starym Browarze. Bzdyl przestał też
odpowiadać za
Gdańską Korporację Tańca, która narodziła się z jego
inicjatywy w 2002 roku:
pierwsza edycja odbywała się równolegle z ostatnim Bałtyckim
Uniwersytetem
Tańca i podobno zabrała mu większą część publiczności. Sam pomysł na
Korporację
był niezwykły, dążył bowiem do prezentacji dokonań
trójmiejskich choreografów i
tancerzy, ułatwiał współpracę, łączył. Z czasem prezentacje
wzbogacono o pokazy
artystów spoza regionu a nawet z zagranicy. W tym roku Bzdyl
po raz pierwszy
nie odpowiadał za program GKT, władze Klubu „Żak”,
w którym jego zespół przez
lata rezydował (i gdzie w grudniu 2007 obchodził huczne 15-lecie),
także wydają
się grupie coraz bardziej niechętne. Sam Bzdyl gorzknieje, bo w końcu,
ile razy
można udowadniać, że jest się twórcą wartym wsparcia i
mającym oddaną
publiczność? Ile lat można się „dobrze zapowiadać”?
Wychodzi więc na to, że
Dada na większe poparcie i uznanie może liczyć poza granicami kraju. Do
ugruntowania pozycji zespołu jego sukcesy zagraniczne przyczyniły się
bowiem w
ogromnym stopniu. Rodzi to kolejne pytania: jeśli twórcy o
tak znanej i
rozpoznawalnej „marce” napotykają na swojej drodze
tyle przeszkód i problemów,
cóż mają powiedzieć pozostali, nie tak przecież słynni?[iii]
Jak
podaje strona www.dancedesk.pl
poświęcona trójmiejskim artystom: „Przedstawienia
Dada von Bzdülöw są silnie
osadzone w tradycji teatralnej, lecz podstawowym językiem przekazu jest
ruch,
łączący w sobie elementy baletu klasycznego, pantomimy oraz
różnych formy
tańca współczesnego.(…)Widoczna jest ewolucja
artystyczna grupy, która
początkowo tworzyła spektakle mające ścisłe konotacje z literaturą,
poprzez
przedstawienia lawirujące miedzy historią czerpaną z dzieła
literackiego a
emocją, aż do momentu zupełnej autonomii od dzieł sztuki, pozostających
jedynie
bodźcem dla kreacji scenicznych”.
Paradoksalnie,
na samym początku
znacznie łatwiej było zespołowi funkcjonować w ramach teatralnego
świata, zanim
jeszcze został zepchnięty do „getta”
twórców teatru tańca i oetykietkowany.
Patrzono nań jako na jedną z bardziej interesujących grup w nurcie
teatru
poszukującego (offowego itp.) Bliskie estetyce spektakli
ówczesnych (lecz i
dzisiejszych) teatrów
alternatywnych były
pierwsze przedstawienia zespołu, między innymi Zagłada
ludu albo moja wątroba jest bez sensu.
W
ostatnich latach w twórczości
Dady stale podejmowany jest temat teatralizacji ludzkiego życia,
nieustannych
gier, w których trzeba uczestniczyć zarówno w
życiu publicznym, jak i
prywatnym, w sferze społecznej i relacjach międzyludzkich. Inspiracją
dla Dada
jest bowiem nie tylko ruch dadaistów – na co
wskazuje już sama nazwa teatru –
innym, choć nienazwanym patronem teatru wydaje się Witold Gombrowicz.
Problematyka
teatralizacji codzienności jawi się jako rozwinięcie i dopełnienie
wątku
badania materii teatru, eksperymentowania z jego możliwościami,
ograniczeniami,
próbami ich przekroczenia, a nawet częściowego zanegowania.
Najsłynniejszymi
spektaklami grupy są: Uff…!!!,
Magnolia, Strategia,
Kilka
błyskotliwych spostrzeżeń (a la Gombrowicz)
oraz solo Bzdyla Bonsai.
Twórcy
teatru znakomicie dopełniają
się w czasie procesu twórczego, ponieważ dla Bzdyla ważne są
początkowe
inspiracje i koncepcje, na ogół czerpiące z myśli
filozoficznych i utworów
literackich, dopiero potem poszukuje odpowiedniego dlań języka
ruchowego. U
Chmielewskiej proces kreacji przebiega w odwrotnym kierunku –
poprzez
poszukiwania ruchowe wyodrębniony i sprecyzowany zostaje temat
spektaklu. Oboje
jednak wymieniają się metodami pracy, łącząc je i przeplatając, co daje
ciekawe
efekty sceniczne. Ostatnio tendencje te ulegają zmianie: Bzdyl częściej
zaczyna
od ruchu, Chmielewska – pomysłu i inspiracji.
Na
koniec warto przypomnieć, że
pojawiły się nowe możliwości i Leszek Bzdyl wszedł w skład zespołu
aktorskiego
(wraz z Jackiem Owczarkiem, Izabelą Chlewińską i Aleksandrą Ścibor)
Teatru
Nowego w Łodzi, w którym kierować ma sceną taneczną. Sam
twórca podkreśla
jednak, że zależy mu na równoległych działaniach wszystkich
nowych członków
zespołu: tancerzy-choreografów. Zapewnione zostanie także
miejsce dla pokazów
zrealizowanych już spektakli, m.in. właśnie grupy Dada von
Bzdülöw Jak dotąd w
łódzkim teatrze odbyła się jedna premiera taneczna: I spadam
toczę się i trwam w reżyserii i
choreografii Izabeli
Chlewińskiej (w wykonaniu reżyserki oraz Aleksandry Ścibor). Na dobre
scena ta
ma ruszyć jesienią, zaś większy projekt planowany jest na rok 2009.
Swoistą
gwarancją artystyczną, „glejtem” dla przedsięwzięć
spoza nurtu stricte dramatycznego
ma być także stała
współpraca z Piotrem Cieplakiem. Po roku okaże się, czy ten
ciekawy projekt się
uda i czy będzie kontynuowany.
Leszek
Bzdyl – tak jak wielu innych
utalentowanych choreografów (między innymi: Tomasz Wygoda,
Rafał Dziemidok,
Kamila Jankowska i Witold Jurewicz, Maćko Prusak) zajmuje się
opracowywaniem
ruchu scenicznego do spektakli teatru dramatycznego.[iv]
Dzięki temu wielu aktorów ma okazję – nierzadko po
raz pierwszy – uruchomić w
pracy nad rolą swoje ciała, uczynić działanie organicznym. Niewątpliwie
pomaga
to obu stronom, które uczą się od nowa patrzeć na teatr,
ruch, fizyczność. A że
przy okazji owi „ruchmistrzowie” mogą czasem nie
martwić się o swoje podstawy
bytowe, to tylko dodatkowa korzyść. Bzdyl jest też wykładowcą
warszawskiej
Akademii Teatralnej (Wydział Aktorski oraz Wydział Wiedzy o Teatrze).
Bałtycki
Uniwersytet Tańca i
Gdańska Korporacja Tańca
Połowa
lat ’90 to czas wielu
inicjatyw kulturalnych. Kierownictwo Centrum Edukacji Kulturalnej (dziś
nieistniejącego) i Nadbałtyckiego Centrum Kultury sprawował
wówczas Maciej
Nowak, obecnie dyrektor Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa
Raszewskiego w
Warszawie. To z jego inicjatywy powstał Bałtycki Uniwersytet Tańca (BUT
– od
1996 do 2002 roku), dający szansę na zapoznanie się z
twórczością choreografów
tworzących w obrębie basenu morza bałtyckiego, lecz nie tylko. Sam
pomysł
zrodził się dzięki istniejącym wówczas w kraju funduszom na
współpracę z
artystami zza wschodniej granicy. Koniec BUT-a zbiega się
zarówno z mianowaniem
Macieja Nowaka dyrektorem Teatru Wybrzeże, jak i zainicjowaniem przez
Leszka
Bzdyla (i zespół) Gdańskiej Korporacji Tańca. Można
powiedzieć, że BUT umarł
śmiercią naturalną. Władzom Gdańska nie podobała się monopolizacja
instytucji
kultury przez Nowaka, widzowie zaś nie do końca zaakceptowali zmiany w
formule
BUT-a, między innymi coraz większą dominację nurtów
komercyjnych wywodzących
się z obszaru tańca nowoczesnego, takich jak hip-hop podczas ostatniej
edycji.
Trwała ona równolegle z Gdańską Korporacją Tańca,
która zabrała BUT-owi
wcześniejszych widzów, co też przypieczętowało jego koniec.
Gdański
Teatr Tańca jako
katalizator
Ogromne
znaczenie miał również
Gdański Teatr Tańca (obecnie W&M Physical Theatre z siedzibą w
Kanadzie),
który połączył wielu artystów tworzących na
wybrzeżu. Grupa powstała w grudniu
1994 roku, znakomicie zespalając inspiracje teatralne i taneczne
Wojciecha
Mochnieja (w latach 1991-1994 tancerza Śląskiego Teatru Tańca) oraz
międzynarodowe zaplecze taneczne Melissy Monteros. Praca została więc
oparta na
dorobku polskiej myśli teatralnej oraz tradycjach i doświadczeniu
międzynarodowych szkół tańca współczesnego.
Powstanie zespołu było możliwe
właśnie dzięki przyjazdowi do Polski Melissy Monteros (1991). Jest ona
amerykańską tancerką, choreografem i pedagogiem tańca. W naszym kraju
rozpoczęła aktywną działalność na rzecz rozwoju tańca
współczesnego. Przez dwa
lata była doradcą artystycznym w Śląskim Teatrze Tańca. W 1993 roku
została
laureatką prestiżowego stypendium Fullbrighta. Po szyldem GTT
zespół działał do
2001 roku. Poza praca artystyczną, głównym celem grupy była
działalność na
rzecz sztuki tańca współczesnego w Polsce, a w
szczególności w Trójmieście. Jej
członkowie postawili przed sobą następujące zadania: stworzenie
odpowiednich
warunków rozwoju i doskonalenia umiejętności nauczycielom
choreografom oraz
tancerzom; edukacja dzieci i młodzieży poprzez taniec; wymiana
kulturalna oraz
współpraca z ośrodkami sztuki tanecznej na świecie.
Działalność GTT przyniosła
realizację wielu projektów artystycznych i edukacyjnych:
warsztatów, przeglądów
i innych.
Dla
zarysowania początków tańca
współczesnego w Polsce niezwykle istotne wydaje się to, co
Wojciech Mochniej
powiedział w jednym z wywiadów:
„Współpraca z ciekawymi tancerzami zawsze była
domeną Gdańskiego Teatru Tańca. Na początku naszej drogi artystycznej w
1997
roku w GTT tańczyło 7 tancerzy z Polski, wywodzących się w większości
ze szkół
baletu klasycznego. Repertuar teatru z lat 1995-97 opierał się na
kanwie modern dance. Byliśmy tacy,
jaka była
polska scena, jakiego teatru oczekiwała jeszcze niewyrobiona polska
publiczność. Nasz styl był «przemycany» na kanwie
modern dance - chodziło o to, by najpierw
trafić do publiczności, a
dopiero później sprzedawać nasze kolejne wcielenia, kolejne
obrazy Gdańskiego
Teatru Tańca. Nasz wizerunek pomogły zmienić nam dwie kanadyjskie
tancerki, z
którymi zrealizowaliśmy choreografię Malowany
ptak na podstawie książki Jerzego Kosińskiego. I właśnie ten
spektakl
otworzył nam furtkę do festiwali europejskich, gdzie został bardzo
dobrze
przyjęty”[v].
Gdyby
chcieć w kilku słowach opisać
styl GTT – przetrwał on zresztą w kolejnych wcieleniach grupy
– byłoby dlań
charakterystyczne akcentowanie fizyczności ruchu, który
staje się wyrazem
indywidualnych emocji poszczególnych tancerzy.
„Indywidualność” to ważne słowo
– w spektaklach zespołu ogromne znaczenie przywiązuje się do
osobowości i
tożsamości wykonawców, do eksplorowania i zgłębiania przez
nich prawdy o sobie
i jak najlepszego jej wyrażenia. Taniec najczęściej jest abstrakcyjny,
twórcy
nie zawsze korzystają z teatralnych „pomocy”
(rekwizyty, scenografia),
ograniczając się do najprostszych, lecz zarazem najsilniejszych
środków wyrazu:
jak ciało i jego perfekcyjny ruch w doskonale opanowanej przestrzeni
oraz
równie znakomita gra światłem. W podpisie ruchowym Mochnieja
widać
przywiązywanie ogromnej wagi do przestrzenności ciała i implikowanych
przez nią
możliwości ekspresyjnych.
Rozległa
działalność edukacyjna
Gdańskiego Teatru Tańca przyczyniła się do aktywizacji
trójmiejskiego
środowiska artystycznego. Z grupą przez wiele lat związane były Daria
Jędra (do
niedawna odpowiadała za program taneczno-warsztatowy w warszawskim
Teatrze
Wytwórnia) oraz Magdalena Jędra. Ostatnia z nich jest
współzałożycielką dwóch
innych trójmiejskich grup: Plasique Dod, dziś już
nieistniejącej oraz Good Girl
Killer, działającej od 2005 (w składzie: Zbigniew „Zibi
Bieńkowski”, Anna Steller,
Magdalena Jędra, Grzegorz Welizarowicz). Warto dodać, że jeden ze
spektakli
zespołu został zaproszony na pierwszą Polską Platformę Tańca w
Poznaniu. Grupa
działa na pograniczu tańca, ruchu i performansu. W jej przedstawieniach
istotne
są związki między działaniem, dźwiękiem a projekcjami i instalacjami
video.
Staże
w GTT odbyły między innymi Joanna
Czajkowska i Iwona Gilarska. Pierwsza z nich jest
współtwórcą sopockiego Teatru
Okazjonalnego (wraz z Jackiem Krawczykiem), druga przez kilka lat (2003-2006)
współpracowała z tą grupą, jak
również z Teatrem „Kino Variatino”.
Jest absolwentką
poznańskiego AWF-u i dwuletniego Studium Tańca Współczesnego
przy Centrum
Kultury Zamek w Poznaniu (1991-1995), zdobyła również dyplom
zawodowego
tancerza, przyznawany przez Związek Artystów Scen Polskich
(2004). Posiada
szerokie doświadczenie taneczne, wzbogacone poprzez udział w projektach
i
warsztatach międzynarodowych. Obecnie Gilarska tworzy autorskie
choreografie,
często we współpracy z innymi artystami. Od 2004 wykłada
technikę tańca
współczesnego w Gdańskim Klubie „Winda”,
(2007: Alternatywna Szkoła Teatralna w
„Żaku”), od 2006 roku uczy zaś tańca jazzowego w
Sopockiej Szkole Artystycznej
oraz w Salsa Kings Studio w Gdyni.
Teatr
Okazjonalny
Silną
pozycję w gronie
trójmiejskich artystów ma Teatr Okazjonalny
rezydujący w sopockiej scenie Off De
Bicz. Został założony przez parę dyplomowanych tancerzy,
choreografów, członków
ZASP-u: Joannę
Czajkowską (wcześniej związaną z Teatrem
„Patrz Mi Na Usta” i
Gdańskim Teatrem Tańca) i Jacka Krawczyka (aktora
Teatru Ekspresji). Teatr ma w
swoim dorobku ponad dwadzieścia spektakli – by wymienić
zaledwie kilka: Signum Temporis, Viva la Vida,
Helikopter Tanz Streichquartett, Kwadrat. Wersja 6, Alchemik
Halucynacji, czy D-KOD-R,
BIO – OBIEKT. NITRO
– które
prezentował na wielu festiwalach tańca współczesnego i
teatrów alternatywnych w
całej Polsce i za granicą. Twórcy T.
Okazjonalnego otwarcie umiejscawiają swoje działania w obrębie teatru
tańca. W
rozmowie z Alicją Mańkowską Czajkowska mówi tak:
„Postrzegamy siebie jako teatr
tańca. Korzystamy oczywiście ze wszystkich struktur zawartych w
teatrze,
łączymy artystyczne style wypowiedzi scenicznej, jednak poruszamy się w
technikach tańca współczesnego. Wynika to głównie
z naszego wykształcenia, w
których zawarte były: taniec współczesny, balet,
pantomima, sztuki walki,
akrobatyka. Doświadczenia teatralne są przez nas doceniane na
równi z
doświadczeniami ruchowymi. Jedne służą do budowania linii dramatycznej,
drugie
umożliwiają nam przetransponowanie jej na język sceniczny, na język
tańca”.[vi]
Warto
uzupełnić tę wypowiedź o
tajniki warsztatu twórców. Inne teatry tańca
często rozpoczynają pracę od
improwizacji i zaledwie wstępnych zamysłów, tak że całość (w
tym: możliwa
wymowa/przekaz itd.) rodzi się dopiero w trakcie procesu
twórczego. W przypadku
T. Okazjonalnego sposób pracy jest odwrotny (i nieco podobny
jak u Leszka
Bzdyla): najpierw nakreślone są główne złożenia,
które stają się punktem
wyjścia dla choreograficznych poszukiwań. Krawczyk komentuje to tak:
„Oczywiście
wychodzimy od idei przewodniej, piszemy scenariusz, omawiamy akcję
dramatyczną.
Pierwsza faza pracy nad spektaklem jest oparta na przemyśleniach, jest
typową
pracą intelektualną i czysto teoretyczną. Jesteśmy jednak teatrem
poszukującym,
podczas pracy studyjnej szukamy odpowiednich środków na
zrealizowanie naszego
zamysłu. Tymi środkami są nasze doświadczenia z dziedziny teatru i
tańca. Są
one przeróżne, bo i nasze rodowody sceniczne są odmienne. Te
wieloletnie
indywidualne doświadczenia razem łączymy i staramy się
wspólnie znajdować
«złoty środek», najlepszy do realizowania danego
tematu. Nigdy nie mamy z góry
określonych technik ruchu”.
Teatr
Okazjonalny dość regularnie
pokazuje spektakle na Scenie Off De Bicz, ale także wiele
podróżuje po Polsce i
Europie. Często prezentuje przedstawienia w ramach specjalnych
pokazów dla
szkół, wraz z komentarzem naukowców i otwartą
rozmową składających się na tzw.
lekcje teatralne (tak było w przypadku opartego na
twórczości Herberta Alchemika
halucynacji i Beckettowskiego Kwadratu,
lecz również późniejszych spektakli,
nieczerpiących wprost z literatury), co ma ogromne znaczenie dla
popularyzacji
teatru tańca. Niestety, jak wielu innych twórców,
grupa utrzymuje się głównie z
grantów i stypendiów na poszczególne
projekty (przyznawanych najczęściej przez
władze miejskie i wojewódzkie).
„Patrz
mi na usta", Kino
„Variatino", Amareya
Krzysztof
„Leon” Dziemaszkiewicz w
latach 1987-1995 był aktorem i asystentem choreografa w Teatrze
Ekspresji
Wojciecha Misiury, zaś w okresie 1996-1998 współpracował
jako tancerz i choreograf
z berlińskim M3. W 1995 założył Teatr „Patrz mi na usta", z
którym
związani są artyści-przyjaciele z innych grup. W jego spektaklach dają
się
dostrzec echa działań Teatru Ekspresji, poszerzone jednak o krytyczne
refleksje
na temat ciała i cielesności oraz ich funkcjonowania w kulturze i
sztuce. Teatr
Tańca i Muzyki „Kino Variatino" powstał w 1998 z inicjatywy
Anny Haracz
oraz muzyka, Tomasza Antonowicza. Z grupą współpracowało
wielu artystów, by
wymienić choćby wybitną tancerkę i choreografkę, Annę Krysiak związaną
także z
GTT i późniejszym W&M Physical Theatre. Podstawę
pracy zespołu stanowi
improwizacja. Taniec i ruch łączone są organicznie z dźwiękiem, głosem
(w
spektaklach „Kina…" rozbrzmiewają pieśni tradycji
lub piękne, przejmujące
wokalizy) i słowem. Teatr Amareya (od 2003) pracuje natomiast w oparciu
o
techniki tańca buto. Jego założycielką jest Katarzyna Julia Pastuszak,
tancerka, choreograf, teatrolog i animator kultury.
„Amareya” współpracuje z
wieloma tancerzami buto, takimi jak: Yumiko Yoshioka,
Atsushi Takenouchi, Yuri Nagaoka, Daisuke
Yoshimoto i Joan Laage.
***
Już na podstawie tej
skrótowej charakterystyki widać wyraźnie, że
bardzo trudno jest ujmować poszczególne zjawiska i grupy w
całkowitej izolacji,
ponieważ najczęściej ich działania przenikają się ze sobą, a artyści
swobodnie
przemieszczają się między zespołami i projektami. To one stanowią
trzon, wokół
którego skupia się większość działalności
twórców z wybrzeża. W Trójmieście
nieustannie trwa więc twórczy ferment. Nie wydaje się, żeby
niesprzyjający
tańcowi brak systemowych rozwiązań i zaplecza finansowego
mógł tej wzmożonej
aktywności zaszkodzić, choć może warto, aby zarządzający kulturą
dostrzegli
bogactwo, które mają pod ręką. Że nie do końca materialne
(namacalna podstawa tańca
w postaci jak najbardziej cielesnej nie wydaje się odpowiadać temu
znaczeniu…a
szkoda)…? Mogłoby jednak przynosić jakieś korzyści, gdyby
tylko chciano się tym
z sensem zająć. Pozostaje nie tracić nadziei.
Lublin
– sprzyjający mikroklimat.
Ostatnie
lata sprawiły, że to
właśnie Lublin jawi się jako jeden z najważniejszych i najciekawszych
ośrodków
tańca współczesnego. Choć trzeba przyznać, że taneczny
wizerunek tego miasta
budowany był konsekwentnie od wielu lat, najpierw za sprawą Hanny
Strzemieckiej
– wielkiej admiratorki oraz promotorki tej sztuki –
i jej Grupy Tańca
Współczesnego Politechniki Lubelskiej (jest bowiem
absolwentką tej uczelni,
stąd nazwa zespołu i pierwsze miejsce jego działalności) a potem także
Lubelskiego Teatru Tańca oraz znakomitych Międzynarodowych Spotkań
Teatrów
Tańca (od 1997) i cyklicznych Forów Tańca
Współczesnego (od 2003, ostatnio
zgodnie z porami roku: zimą, wiosną, latem i jesienią).
Dyrektorem artystycznym GTWPL Strzemiecka była w okresie 1993-2005, po
kilku latach z tej grupy wyłoniła się kolejna – cieszący się
dużym uznaniem
wśród teatralnych specjalistów Lubelski Teatr
Tańca (2001-2005: dyrektor
artystyczna) z siedzibą w Centrum Kultury. Odtąd dwa zespoły działały
równolegle, a jakiś czas temu udział w przedstawieniach GTW
i LTT zaczęła
łączyć Beata Mysiak (dawniej: Pałka). Obecnie zespół tworzy
czwórka tancerzy:
Ryszard Kalinowski (dyrektor artystyczny LTT), Wojciech Kaproń, Anna Żak (kierowniczka i
opiekunka GTWPL) oraz
wspomniana Beata Mysiak.
Geneza Grupy Tańca
Współczesnego…– dzięki
której powstał Lubelski Teatr
Tańca – sięga bardzo prężnie działającego w Lublinie ruchu
studenckiego. Z
czasem udało się jej wypracować własny styl, który wytworzył
się na styku
teatru i tańca. O ile za dyrekcji Strzemieckiej dominowało nastawienie
na
bardzo rygorystyczne eksploracje ruchowe (niekoniecznie stricte
taneczne) i
teatralne a spektakle miały dość formalny (choć ciekawy) kształt, w
ostatnich
latach widać dążenie do rozszerzenia języka teatralno-tanecznego.
Więcej jest
poszukiwań, odwagi i przekraczania utartych ścieżek (na co zwracają
uwagę także
recenzenci, zwłaszcza w przypadku ostatnich duetów: Daleko
od ciała Anny Żak i Darii Dziedzic
oraz NN Kalinowskiego i Kapronia,
inspirowanego życiem i twórczością
Wacława Niżyńskiego). Coraz większe znaczenie ma również
akcentowanie
fizyczności ruchu, wysiłku i zmagań ciała. Niegdyś było ono najsilniej
zauważalne w języku tanecznym Wojciecha Kapronia, zaś ostatnio
przejmują je
pozostali członkowie grupy. Być może dzięki dalszej pracy grupa zbliży
się do
bardziej fizycznych nurtów tańca, spod znaku wybitnej Ultimy
Vez lub DV8. Czas
pokaże.
W
swoich wcześniejszych spektaklach
zespół często nawiązywał do utworów literackich
lub malarskich. Akrobaci i księżyc pomiędzy
z 2002 w
choreografii Hanny Strzemieckiej inspirowany był dziełami Marca
Chagalla, PlePleJady z 2004 (chor.
Strzemiecka) Dziennikami
Gombrowicza, natomiast
wielokrotnie nagradzane (między innymi III nagroda Prezentacji
Współczesnych Form
Tanecznych w Kaliszu, wyróżnienie na Łodzkich Spotkaniach Teatralnych,
nagroda I Festiwalu Teatrów Tańca
„Opozycja”) Ku dobrej
ciszy – dziełami Brunona Schulza. Dla przedstawień
LTT
charakterystyczny jest precyzyjny rozwój scenicznej
dramaturgii, dzięki czemu
zaakcentowany zostaje linearny przebieg (nawet jeśli subtelnie
zmetaforyzowanej) akcji. Choć na początku zespół nie skupiał
się tak mocno na
analizie psychologicznych relacji (malarskie i melancholijne
Akrobaci….) albo starał się je
otoczyć
aurą niejednoznaczności i wielowymiarowości (znakomite Ku
dobrej ciszy, zachwycające ulotnością rysowanych znaczeń, a
zarazem doskonałym wykorzystaniem ruchu i tańca w ukazaniu subtelnych
wahań
relacji; mniej było tu tańca, więcej skondensowanego ruchu, budującego
napięcie
między postaciami), obecnie jego znakiem rozpoznawczym staje się
wyrazisty,
intensywny taniec, bardzo silnie narzucający znaczenia. Tak było w
przypadku I znów, i jeszcze raz
oraz 48/4, a także chronologicznie
wcześniejszego solo Wojciecha Kapronia Belissimo.
Lubelski
Teatr Tańca, tak jak inne
najważniejsze zespoły taneczne, dużo podróżuje,
zarówno w kraju, jak i
zagranicą. W Polsce często uczestniczy w festiwalach teatru
alternatywnego
(podobnie jak Teatr Okazjonalny czy Dada von
Bzdülöw), co można uznać za pewne
wyróżnienie, gdyż spektakle taneczne coraz częściej
funkcjonują w obiegu
zamkniętym, wyłącznie na imprezach im poświęconych. Realizuje
również rozległą
działalność edukacyjno-promocyjną. Wszyscy członkowie grupy prowadzą
regularne
zajęcia i warsztaty z techniki tańca współczesnego, ponadto
zapraszają uznanych
pedagogów i instruktorów z całego świata (Forum
Tańca Współczesnego oraz
zajęcia w ramach listopadowych Spotkań). Niezwykle trafioną inicjatywą
wydają
się pokazy spektakli w Muszli Koncertowej (z profesjonalnym zapleczem
technicznym).
Większość propozycji Forów wiosennych i letnich prezentowana
jest właśnie tam,
w samym środku Ogrodu Saskiego. Ułatwia to bezpośrednie dotarcie do
mniej na co
dzień zainteresowanej tańcem publiczności, która lubi
inicjatywy plenerowe, a
nawet takiej, która przypadkiem zatrzyma się z
zainteresowaniem. Niekiedy stać
się to może pierwszym impulsem do zwrócenia się w kierunku
tańca – jako widz
lub praktyk-amator.
Z
roku na rok coraz ciekawsze stają
się Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca, na
które – zgodnie z nazwą i
założeniem – zapraszani są wybitni artyści z całego świata.
Zawsze zostają
zachowane proporcje między twórcami z Polski i z zagranicy,
dzięki czemu
przegląd staje się również okazją do zapoznania z
najciekawszymi propozycjami
minionego sezonu tanecznego w Polsce. W ciągu ponad dekady gościli tu
już
między innymi artyści z USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji,
niezwykle
intrygującej tanecznie Holandii, Węgier, Czech, Słowacji, Kanady,
Izraela,
Finlandii, Szwajcarii, Hiszpanii, Norwegii, a także reprezentanci
Wschodu
Europy, tj. Rosja, Estonia, Litwa (świetny Aura Dance Theatre) i
Białoruś, a
nawet z tak mało znanych tanecznie krajów, jak Australia,
Tunezja, Turcja,
Serbia i Rumunia. Wszystko dzięki ewoluującej formule festiwalu,
który
poczynając od jubileuszowej, 10. edycji, zaczyna się interesująco
przeobrażać.
Towarzyszą mu wątki przewodnie – w 2006 roku założeniem stało
się
zaprezentowanie gości ze wszystkich kontynentów, aby pokazać
jak różnorodna
jest obecnie światowa sztuka tańca[vii];
w
2007 postanowiono pokazać grupy z krajów, które z
powodów
historyczno-politycznych były przez lata odcięte od najnowszych
nurtów
artystycznych (między innymi Serbia, Chorwacja i Rumunia), ponadto
zaproszono
więcej spektakli spoza ściśle rozumianego teatru tańca (sama jego
definicja
nastręcza mnóstwo trudnić i nie chciałabym się na tym
skupiać), rozszerzając
program o propozycje bardziej ruchowe, czy konceptualne[viii].
Ostatnia tendencja wydaje się nieuchronna, gdyż bez ich uwzględnienia
obraz
najnowszej sztuki tańca współczesnego wydaje się
niekompletny i niepełny.
Tym,
co szczególnie imponuje w
działaniach Lubelskiego Teatru Tańca jest niezwykła determinacja,
dzięki której
udało się mu stworzyć jeden z najciekawszych ośrodków tańca
współczesnego w
kraju. Tancerze grupy są etatowymi pracownikami Centrum Kultury, co
daje ich
działaniom pewną stabilność. Zespół współpracuje
także z wieloma instytucjami
kultury w kraju i zagranicą. Na przykładzie Lublina widać, że czasem
niemożliwe
staje się realne i mimo pojawiających się trudności
organizacyjno-finansowych
udaje się przekonać tych, od których zależy funkcjonowanie
kultury (tu: władze
miejskie i wojewódzkie). To jedno z niewielu miast, w
którym publiczność
przychodzi po prostu na spektakle, występy i pokazy, nie dokonując
sztucznego i
szkodliwego podziału na nurt dramatyczny, taneczny i inne. Sam
specyficzny i
bardzo sprzyjający rozwojowi kultury charakter Lublina na pewno na tu
ogromne
znaczenie, jednak został on wsparty wielkim wysiłkiem edukacyjnym i
promotorskim. Spektakle i wydarzenia taneczne są stale (i dość
obszernie)
obecne na łamach lokalnych gazet, podobnie jak przedstawienia,
które dzięki
powstaniu Teatru Centralnego grane są ze znacznie większą
częstotliwością,
będącą znakomitą namiastką repertuarowej regularności.
Teatr
Maat Projekt Tomasza Bazana
Od
kilku lat (2004) w Lublinie
działa też inna interesująca grupa, która tworzy projekty na
pograniczu teatru
i tańca – to Teatr Maat Projekt pod kierownictwem Tomasza
Bazana, kulturoznawcy
i animatora kultury. Bazan współpracował między innymi z OPT
"Gardzienice",
Stowarzyszeniem Teatralnym „Chorea”, był uczniem
francuskiego malarza i
scenografa, Jeana Marco, a także wielu polskich i zagranicznych
tancerzy oraz choreografów.
Od lat trenuje wschodnie sztuki walki. Jest laureatem kilku
nagród –
wyróżnienia Doliny Kreatywnej w dziedzinie teatru (2007)
oraz prezydenta Miasta
Lublina za całokształt pracy artystycznej – a ponadto
zwycięzcą trzeciego Solo
Projektu, jedynego w Polsce programu rezydencyjnego dla młodych
choreografów
(poznański Stary Browar, 2008), dzięki któremu przygotował
solowę etiudę Lang. Ściśle
współpracuje z Teatrem
Ciała Limen Sylwii Hanff.
Działania
Maat i Bazana wymykają
się definicjom tradycyjnych dziedzin sztuki, sytuując raczej na ich
przecięciu,
tam, gdzie dochodzi do zaskakujących spotkań, rozsadzających ramy
gatunków
scenicznych czy performatywnych. W pracy zespołu ogromną rolę odgrywa
intensywny trening psychofizyczny. Dlatego wielkie znaczenie przypisuje
się
ruchowi, gestom i plastyczności ciała. Równie ważna jest
strona wizualna,
przejawiająca się w intrygującej (często onirycznej) scenografii,
kostiumach i
grze światła. Sam trening i działania sceniczne wyróżniają
się synkretyzmem,
czerpiąc z wielu źródeł, lecz wzbogacając je własnymi
pomysłami i twórczymi
przekształceniami. Najsilniejszą inspiracją w pracy zespołu jest jednak
taniec
buto oraz taniec intuitywny, a także szerzej pojęta estetyka japońskiej
kultury
i sztuki.
Grupa
swoje spektakle pokazywała na
wielu festiwalach i imprezach kulturalnych w Lublinie, między innymi
Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym „Konfrontacje”, Studenckim
Ogólnopolskim Festiwalu Teatralnym
„Kontestacje” oraz Forum Tańca
Współczesnego. Odnoszę wrażenie, że zespół ten
staje się powoli jedną z najciekawszych polskich grup w obrębie
poszukiwań
teatralno-ruchowych, zaś jego „inność”, sięganie po
rzadką technikę (buto) jawi
się jako dodatkowy i intrygujący wyróżnik.
Warszawa
– wielkomiejskie wysepki
Miejsce
stolicy na tanecznej mapie Polski jest
zarówno specyficzne, jak i problematyczne. Z jednej strony
imprez i wydarzeń
nie brakuje, pracuje tu też kilka ciekawych grup, zaś z drugiej
– Warszawa
pozbawiona jest tak rozpoznawalnego i przyciągającego charakteru, jaki
w
dziedzinie tańca wyróżnia choćby Trójmiasto,
Poznań czy Lublin. Twórcy i
animatorzy funkcjonują w rozproszeniu, skupieni raczej na uprawianiu
własnych
poletek niż chęci wykreowania korzystnego wizerunku tańca, bo po, by o
tę
dziedzinę razem u władz zawalczyć. Bez próby zjednoczenia
środowiska tanecznego
stolicy niemożliwa jest żadna znacząca i całościowa zmiana,
która mogłaby
przetrzeć szlaki pozostałym miastom i przyczynić się do zmiany statusu
tańca w
Polsce (regularne wsparcie Ministerstwa Kultury, zarządów
miast i województw).
Papierkiem lakmusowym dla tej sytuacji stało się spotkanie w ramach
Warszawskiej Nocy Tańca (połowa grudnia 2007), zorganizowanej z
inicjatywy
fundacji Ciało_umysł Edyty Kozak. Rozważano tu projekt stworzenia w
Warszawie
nowoczesnego centrum choreograficzno-tanecznego na wzór
europejski, którego
ranga byłaby zdecydowanie ogólnopolska. Nie chcę zagłębiać
się w mało
fascynujące szczegóły, ważne jest jednak to, że nawet w
obliczu konkretnych
planów i rozwiązań, każdy ma inne zdanie a kompromis wydaje
się zupełnie
nierealny. Chciałabym wierzyć, abyśmy za kilka lat mogli doczekać się
ośrodka z
prawdziwego zdarzenia. A znajdowałyby się w nim: sale pokazowe, studia do
pracy, prób i warsztatów, bogato zaopatrzona
biblioteka i mediateka, sale
wykładowe…
Choć
bardzo ciekawie wypadła międzynarodowa
konferencja "Exchange-change" podczas tegorocznego festiwalu Ciało_umysł
(czerwiec 2008), zapoznanie z tym, w ramach jakich struktur i
systemów
funkcjonuje taniec zagranicą (między innymi we Francji, Niemczech,
Holandii,
Szwajcarii, Chorwacji oraz Rumunii), przyniosło nieoczekiwany skutek. Z
jednej
strony nieprędko możemy spodziewać jakichś sensownych rozstrzygnięć
systemowych
(nie da się nadrobić tak szybko specyficznej historii kraju), z drugiej
zaś
widać wyraźnie, że lepsze są mniej kompleksowe rozwiązania niż we
Francji,
gdzie częściowo system pożera cele, dla których został
stworzony
(przedstawiciele różnych organizacji, w gestii
których leży we Francji
zarządzanie tańcem – między innymi Ministerstwa Kultury i
jednego z ośrodków –
potrafili jednak mądrze spierać się na ten temat). Czasem więc nie
zawsze to,
co z zewnątrz wygląda tak wspaniale (potwierdziło się to nie tylko w
przypadku
Francji), jest takim w istocie. A jednak przychodzi do głowy
niespokojna myśl,
której nie da się stłumić: gdyby polskie środowisko taneczne
miało tylko takie
problemy, jak jego zachodni reprezentanci… Przygnębiająco
podziałały wypowiedzi
gości z Rumunii i Chorwacji, ponieważ okazało się, że nawet tam, gdzie
–
podobnie jak w Polsce – przez lata nie dało się zrobić niemal
nic, po
przemianach ustrojowo-politycznych przyspieszono i częściowo uporano
się z
problemem. Choć padło wiele pomysłów, podobnie jak pytań i
wątpliwości, mam
uzasadnione obawy, że znów skończy się na tzw.
konstruktywnych wnioskach, które
nie zostaną wprowadzone w życie a konsolidacja była zaledwie chwilowa
(przybyło
wszak bardzo mało polskich twórców,
organizatorów i tancerzy, przeważali
zaproszeni goście). Polskie środowisko taneczne przypomina to,
które działa w
stolicy – rozdrobnione, podzielone partykularnym interesem,
niespójne,
sprzeczne. Na szczęście w skali kraju zaczyna się to powoli zmieniać,
coraz
częściej dochodzi do współpracy między dwoma, trzema
ośrodkami czy artystami.
Ważne, aby te niewielkie przedsięwzięcia mogły z czasem zaowocować
poważnymi
inicjatywami. Nie po to, by osłabić rangę poszczególnych
ośrodków i wzmocnić
rywalizację między nimi (jak się chyba niektórym wydaje),
ale aby mogły one
zachować swój charakter i wyróżniki, nie musząc
wciąż od nowa walczyć o to, co
im się po prostu należy. Aby zyskały odrobinę stabilizacji.
Obfitość
festiwali i projektów
Obecnie
w Warszawie odbywa się pięć festiwali o
charakterze tanecznym, w tym cztery o zasięgu międzynarodowym. Są to:
Międzynarodowe Spotkania Sztuki Akcji „Rozdroże”,
powstałe z inicjatywy Janusza
Marka z Centrum Sztuki Współczesnej, wspomniany
Międzynarodowy Festiwal Tańca
Współczesnego Ciało_umysł, Festiwal Teatrów Tańca
Europy Środkowej „Zawirowania”
(powoli jego zasięg się powiększa, utraci więc zapewne z nazwy słowo
„środkowej”),
zainicjowany przez Fundację Scena Współczesna działającą w
Starej ProchOffni, a
konkretnie Włodzimierza Kaczkowskiego i Elwirę Piorun (od tegorocznej
edycji
konsultantem programowym jest Michał Piróg) oraz najnowsza
inicjatywa:
Międzynarodowy Festiwal Improwizacji Tańca „SIC!”
(pomysłodawczyni: Ilona
Trybuła, główny organizator: Fundacja „Kino
Tańca”). Ponadto co roku w maju lub
czerwcu Fundacja Rozwoju Tańca „Eferte” Anny
Piotrowskiej organizuje konkursowy
przegląd amatorskich grup tańca współczesnego
„PolemiQi”. Większość działań
możliwa jest dzięki wsparciu władz miejskich i wojewódzkich
oraz zarządów
poszczególnych dzielnic stolicy. Dodatkowe wsparcie pochodzi
z instytutów
kultury państw, których reprezentanci biorą udział w danej
edycji festiwalu oraz
od sponsorów (jednak sponsoring kultury to wciąż zjawisko
marginalne,
zapewniające finansowanie zaledwie ułamka rzeczywistych potrzeb).
Oprócz
organizacji konceptualno-tanecznego przeglądu
Ciało_Umysł Fundacja Edyty Kozak intensywnie promuje taniec
współczesny. W
zeszłym roku odbyła się wzmiankowana już Warszawska Noc Tańca,
natomiast wiosną
tego roku miało miejsce Święto Tańca. Oba pomysły mają być
kontynuowane we współpracy z Centralnym Basenem Artystycznym
(dawniej: Teatr
Montownia), w którym doszło do wymienionych imprez. Miejsce
to coraz bardziej
otwiera się na taniec, planowane jest stworzenie programu tanecznego
oraz
rezydencyjnego dla choreografów. Choć wydaje się, że
przedsięwzięcie to będzie
miało raczej charakter impresaryjny, nie bez znaczenie jest zapewnienie
artystom tańca możliwości regularnych pokazów i
prób.
Fundacja
Rozwoju Tańca „Eferte” Anny Piotrowskiej
organizuje cykliczne i gościnne pokazy w swojej siedzibie, czyli Klubie
Województwa Garnizonu Warszawa na Mokotowie. Prezentowane są
zarówno własne
spektakle grupy „Mufmi Teatr Tańca” pod
kierownictwem Piotrowskiej (dawniej:
Teatr Tańca „Dystans”), jak również
przedstawienia zaproszonych gości i liczne
projekty warsztatowe, między innymi w czasie kolejnych odsłon programu
„Kierunek taniec” (tj. z Budapesztu, Londynu,
Berlina, Bratysławy i innych).
Kto ciekaw szczegółów działalności Fundacji,
polecam stronę: www.eferte.pl
Warto
dodać, że spektakle pokazywane są bezpłatnie,
ponieważ regulamin Klubu zabrania pobierania opłat za pokazy
artystyczne
(szczęście to i nieszczęście na raz). Spektakle Piotrowskiej
ostentacyjnie
celebrują teatralność, technika ruchu nie odgrywa tu tak wielkiego
znaczenia,
jak poszukiwanie najodpowiedniejszego tworzywa teatralnego. Często są
to
przedstawienia kameralne i skupione, którym bliżej jest do
teatru ruchu niż
tańca. Na tle polskiego życia teatralnego stanowią propozycje
zdecydowanie
osobne.
Teatr Bretoncaffe
Spośród
warszawskich grup najsilniejszą pozycję ma Teatr
Bretoncaffe, od jesieni 2007 rezydujący w Teatrze Wytwórnia,
gdzie pod
kierownictwem Anny Godowskiej działa również scena tańca
oraz organizowane są
cykliczne warsztaty. Skład zespołu tworzą: Sławomir Krawczyński
(reżyser), Anna
Godowska i Anita Wach (tancerki i choreografki; solowy spektakl Wach
weźmie
udział w Polskiej Platformie Tańca, podobnie jak jeden z najnowszych
spektakli
grupy, Tańcząc Sarę Kane) oraz
Dominik
Strycharski, multiintrumentalista, kompozytor i performer, mistrz zabaw
z
głosem i dźwiękiem. Grupa tworzy spektakle na
styku różnych
dziedzin – teatru, tańca, muzyki i performansu. Od 2005 roku
pracuje w oparciu
Psychologię Zorientowaną na Proces Arnolda Mindella (POP)[ix].
Dzięki tej niezwykle owocnej dla artystów metodzie udaje się
uniknąć twórczej
rutyny i wyczerpania, tak, iż każde przedstawienie staje się dla
tancerzy
interesującą wyprawą w głąb własnej pamięci, umysłów i ciał.
By wymienić
zaledwie dwa przykłady – Taniec
śniącego
ciała (z udziałem gości, Jacka Owczarka i Krzysztofa
Skolimowskiego)
powstał na podstawie dziecięcych snów wykonawców,
natomiast w Tańcząc Sarę Kane
analizę POP
zastosowano w odniesieniu do postaci z dramatów Kane, a
następnie tancerze
konfrontowali się z przekazem, jaki niosą ze sobą
poszczególni bohaterowie.
Powstał w ten sposób intrygujący portret jednej z
najbardziej kontrowersyjnych
dramatopisarek współczesności. Nie miejsce tu na dokładne
analizy tej metody
(zainteresowany czytelnik może sięgnąć do licznie wydanych w Polsce
książek
Mindella oraz zapoznać się z materiałami zamieszczonymi na stronie
Polskiego
Towarzystwa POP), istotna wydaje mi się jednak główna
koncepcja – która
przywodzi na myśl inne współczesne nurty psychoanalityczne.
Zakłada ona, że
poza świadomą częścią osobowości, wyrażającą się poprzez założone i
celowe akty
oraz działania, składające się na proces pierwotny, jej integralną
część
stanowi proces wtórny, czyli wszystko to, z czym jednostka
się nie identyfikuje
lub czego się obawia i lęka. POP pomaga te niechciane zakamarki wydobyć
na
światło dziennie, zaś w działalności artystycznej są one
twórczo przetwarzane i
sublimowane. Jednym z kanałów, poprzez który może
się ujawniać proces wtórny,
jest bowiem ludzkie ciało, wciąż pełne dla artystów
tajemnic, które warto
próbować choćby dotknąć.
Grupa
„Koncentrat” Rafała
Dziemidoka i Anki Jankowskiej
Równie
interesujące są działania
grupy „Koncentrat” (od 2005), w skład
której wchodzą Rafał Dziemidok i Anka
Jankowska. Dziemidok jest niezależnym tancerzem i choreografem,
wywodzącym się
z trójmiejskiego środowiska tanecznego –
współpracował między innymi z Dada von
Bzdülöw (bez niego Kilka
błyskotliwych
spostrzeżeń a la Gombrowicz
jest nie do wyobrażenia) i Gdańskim Teatrem Tańca. Występuje
w teatrze i
filmie a w 2007 był stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego.
Jankowska ukończyła School On Wheels teatru Derevo, uczyła się też w
Odin
Teater Eugenia Barby w Holstebro. Założyła berliński teatr TRAVA
(obecnie
zawiesił działalność), z którym wiele występowała w kraju i
zagranicą. Działa
jako tancerz, choreograf i pedagog, tworzy ruch sceniczny do spektakli
dramatycznych. Współpracowała z teatrem Remus, Academia,
Company Maru.
Stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2006 roku.
Warto
zapoznać się ze stroną grupy
(www.koncentrat.com),
na której można przeczytać, jakie są jej cele i dążenia.
Ważne jest z pewnością
nastawienie na otwartość ruchowo-teatralno-tanecznych poszukiwań,
które niosą
szereg intelektualnych skojarzeń – nigdy jednak poważnie i z
patosem, zawsze
prześmiewczo i z komizmem. Początkowe założenie może stanowić
interesujący
punkt wyjścia, jednak w czasie pracy ulega znaczącym przemianom.
Istotnymi
partnerami w procesie twórczym są także światło
(„Koncentrat” współpracuje z
młodą reżyserką światła, Ewą Garniec) i przestrzeń – często
stanowiąca impuls
do poszukiwań ruchowych. W stolicy spektakle grupy pokazywane były już
w Klubie
Dowództwa Garnizonu Warszawa, Teatrze Wytwórnia,
klubie „Berlin” (na co dzień
studio fotograficzne) oraz Centralnym Basenie Artystycznym. Ostatnie
przedstawienie, Nawrotnik, powstało
specjalnie dla Magdy Jędry. To znakomite solo o dziwnej istocie
eksplorującej
przestrzeń. Bardzo ciekawy był także debiutancki spektakl grupy,
2Moreless.
Teatr
Ciała „Limen”
Warto
przypomnieć jeszcze Teatr
Ciała Limen (od 2002) Sylwii Hanff, przez lata związanej zawodowo ze
stolicą a
obecnie mieszkającej w Wolimierzu. Hanff skończyła filozofię, uczyła
się w
Warszawskim Studio Pantomimy Stefana Niedziałkowskiego w Teatrze na
Woli, była
też jego aktorką. Współpracuje z Teatrem Wielkim i Operą
Narodową, teatrami
ulicznymi i pantomimy. Wiele jej spektakli zobaczyć można było na
wspaniałym
warszawskim festiwalu plenerowym „Sztuka ulicy”. Do
dziś uczestniczy w wielu
projektach artystycznych, o zasięgu zarówno polskim, jak i
międzynarodowym (np.
Taniec lasu z udziałem polskich
wykonawców, Stowarzyszenia Teatralnego
„Chorea”, pod kierownictwem Japończyka
Kana Katsury, przygotowany specjalnie na stołeczne
„Skrzyżowanie kultur” w 2006
roku). Aktualnie działa w ścisłej współpracy z Teatrem Maat
i Tomaszem Bazanem
(między innymi: Krótkie smakowanie
życia,
nowa wersja spektaklu Puste miejsca albo
sny oceanu). Tworzy spektakle w oparciu o taniec buto,
którego uczyła się u
tak wybitnych artystów, jak Ko Murobushi, Daisuke Yoshimoto,
Carlotta Ikeda,
Atsushi Takenouchi, Kan Katsura i Tadashi Endo. Prowadzi warsztaty
taneczne i
improwizacyjne. Jest też choreoterapeutką i instruktorką jogi
kundalini. Jej
przedstawienia można podziwiać na festiwalach
i przeglądach w całej Polsce, jest niezwykle aktywna,
dlatego trudno
przypisać jej jedno miejsce działania, choć wywodzi się z Warszawy i tu
spędziła większość życia artystycznego.
***
Starałam
się opisać najważniejsze ośrodki tańca
współczesnego w Polsce. Nie wolno jednak zapominać
– o czym wspomniałam we
wstępie części pierwszej – że wielu
twórców działa z daleka od dużych miast.
Większość
z nich funkcjonuje dzięki domom i centrom kultury, w których
skupia się ogromna
część polskiego życia tanecznego. Najbardziej znane jest Centrum
Kultury i
Sztuki w Kaliszu, w którym Witold Jurewicz wraz ze swoją
grupą „Alter” od
kilkunastu już lat organizuje Prezentacje Współczesnych Form
Tanecznych (do
2007 roku włącznie miały one formułę konkursową, z której
zrezygnowano po
kontrowersjach wokół pozaregulaminowej
„nagrody”[x]
w
postaci Złotej Maliny). Z „Alteru” wywodzi się
wielu działających niezależnie
tancerzy, którzy dojrzewali po to, by odejść. Jednak kaliski
ośrodek traci na
znaczeniu i jeśli władze nie pokażą, że zależy im na
twórcach i imprezie,
będzie blednąć aż w końcu zniknie. Poza wymienionymi już we wstępie
DanceOffnią
(Białystok) i grupą „Vogue” Elizy Hołubowskiej
(Gryfino nieopodal Szczecina),
warto wspomnieć jeszcze o zespołach krakowskich: GRUPIEboso Eryka
Macohona
(Nowohuckie Centrum Kultury), Eksperymentalnym Studiu Tańca EST pod
kierownictwem Iwony Olszowskiej (Staromiejskie Centrum Kultury
Młodzieży) oraz
toruńskiej grupie działającej pod opieką Marty Zawadzkiej. W Polsce
istnieje
wiele pomniejszych grup tanecznych o charakterze amatorskim
(których liderami
są niekiedy uznani tancerze), a ich sporą część zobaczyć można podczas
warszawskich PolemiQ (możliwość zapoznania z nimi to niekwestionowana
zasługa
festiwalu). Warto pamiętać również o znakomitym,
profesjonalnym zespole Teatru
Tańca „Arka” działającym we Wrocławiu. Dzięki
osobowościom Jacka Gębury i Anny
Krych oraz ich wieloletniemu doświadczeniu, grupa ta posiada własną
specyfikę i
styl ruchowo-teatralny. Oboje są aktorami Teatru Muzycznego
„Capitol”, którego
współpracowników często angażują w projekty
„Arki”, z jak najlepszym skutkiem.
Jacek Gębura przez lata specjalizował się w technice hip-hop, obdarzony
jest
także sporymi umiejętnościami wokalnymi. W spektaklach
„Arki” zwraca uwagę ich
teatralność, humor, autotematyzm, badanie zależności między ruchem a
dźwiękiem.
Podziw budzi również znakomite wykorzystanie potencjału
ruchowo-aktorskiego
wykonawców, przekraczanie barier i limitów
ekspresji. Jedno z przedstawień
„Arki” z cyklu Tańce,
których nikt nazwać
nie chciał (NO*20)
zaprezentowane zostanie w
październiku w ramach Polskiej
Platformy Tańca. Grupa prowadzi ponadto regularną działalność
edukacyjną i
warsztatową, sprawowała też opiekę nad zespołem młodych
wykonawców, który uległ
rozwiązaniu. Niebawem jego działalność ma zostać wznowiona...
Julia Hoczyk
Sprostowanie
Chciałam przeprosić wszystkich
czytelników za dwa błędy, które wkradły się do pierwszej części mojego tekstu Teatr tańca AD 2008. Nadzieje i kontynuacje.
We fragmencie poświęconym
działalności programu tanecznego w poznańskim Starym Browarze (Stary Browar
Nowy Taniec) napisałam, że Polska Platforma Tańca odbywać się będzie po raz
pierwszy. W rzeczywistości pierwsza platforma pod nazwą „Taniec.pl” odbyła się
przed pięcioma laty (2003) w ramach warszawskiego festiwalu „Ciało_Umysł”.
Niestety, idea ta nie miała kontynuacji, dlatego poznańską inicjatywę można
uznać za jej odnowienie. Dzięki warszawskiej platformie zespół Dada von Bzdülöw
został zaproszony do udziału w projekcie Transdanse Europa (którego polskim
partnerem jest Centrum Kultury Zamek w Poznaniu, współorganizator tegorocznej
Platformy Tańca), a Helena Gołąb, mieszkająca obecnie w Hiszpanii, otrzymała
propozycję rezydencji w Wiedniu.
Miejmy nadzieję, że tym razem
przedsięwzięcie również przyczyni się do promocji i rozwoju polskiego tańca.
W informacji na temat projektu
rezydencyjnego dla choreografów „Solo Projekt” do uczestników-beneficjentów
pierwszej edycji (2006) błędnie zaliczyłam Wojciecha Mochnieja. W
rzeczywistości prezentowane były tylko dwa sola (a nie trzy, jak w następnych
latach) –Anity Wach oraz Janusza Orlika, o których tekście napisałam (trzeci
uczestnik nie mógł wziąć udziału w programie ze względu na poważną kontuzję).
Julia Hoczyk
[i] Znakomicie temat ten zarysowała
Joanna Czajkowska,
współtwórczyni Teatru Okazjonalnego, na pierwszej
w Polsce konferencji naukowej
poświęconej tańcowi współczesnemu, zatytułowanej Język
teatru tańca; odbyła się ona w maju
bieżącego roku na
Uniwersytecie Gdańskim, z inicjatywy Alicji Mańkowskiej, założycielki
internetowego portalu www.dancedesk.pl
poświęconemu
właśnie trójmiejskiej scenie tanecznej i jej
przedstawicielom. Planowane jest
wydanie tomu pokonfrencyjnego.
[ii] Interesująca wydaje się
wyczerpująca monografia
zespołu, pióra Zofii Watrak-Tomczyk, w której
analizuje ona zarówno koncepcję
artystyczną zespołu, jak i jego spektakle. Autorka interesująco
wykorzystuje tu
kontekst sztuki ciała i sztuk wizualnych. Próbuje określić
preferowany w
zespole model cielesności poprzez metody ćwiczenia ciała, obserwuje
proces
przekształcania tkanki cielesnej w artystyczny przekaz. Por. Zofia
Tomczyk-Watrak, Teatr Ekspresji Wojciecha
Misiuro.O estetyce i symbolice ciała, Gdańsk 2003.
[iii] Problemów związanych z
systemem funkcjonowania tańca
w siatce innych dziedzin sztuki oraz sposobów finansowania
dotyczyła debata,
która odbyła się w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku z
okazji
Międzynarodowego Dnia Tańca, 29 kwietnia br. Por. Tadeusz Skutnik,
Biczowanie na święto tańca
„Polska
Dziennik Bałtycki online” z 5 maja 2008, Barbara Kanold,
Pieniądze przesłoniły taniec,
„Gazeta Wyborcza – Trójmiasto”
nr 103
z 2 maja 2008, Marek Weiss-Grzesiński, Komu
pieniądze przesłaniają taniec? „Gazeta Wyborcza -
Trójmiasto nr 106” z 7
maja 2008 (wszystkie
teksty dostępne na wortalu www.e-teatr.pl)
oraz nadesłany do redakcji wortalu tekst Joanny Czajkowskiej Po debacie
z 5 maja 2008 (ten tekst
polecam szczególnie osobom zainteresowanym problematyką
funkcjonowania sztuki
tańca w kulturze, jej ostentacyjnym wręcz marginalizowaniem przez
władze miast
i województw).
[iv]
Ciekawą quasi-rozmowę z
choreografami stale współpracującymi z teatrem dramatycznym
zestawiła, na
podstawie fragmentów ich wypowiedzi, Joanna Derkaczew, por.
Czas ruchmistrzów,
„Dialog” 2006 nr 11.
[v]
Nie będę interpretował literatury, z
Wojciechem Mochniejem rozmawia
Sandra Wilk, Wolna strefa- serwis tańca 2001(obecnie pod zmienionym
adresem
internetowym: www.moderndance.pl).
[vi]
Wszystkie cytaty we
fragmencie o Teatrze Okazjonalnym pochodzą ze strony internetowej
www.dancedesk.pl
[vii] Por. Julia Hoczyk
Roztańczony listopad, „Scena” 2006
nr 5(47) – relacja z 10. Międzynarodowych
Spotkań Teatrów Tańca w Lublinie
oraz Julia Hoczyk, Z głębi egzystencji,
kwartalnik „Taniec”
z 29 kwietnia 2008 (na nośniku cd) – podsumowanie sezonu
2006/2007 w tańcu
współczesnym.
[viii] Por. Julia Hoczyk, Konfrontacja
języków, zderzenie estetyk,
„Scena” 2008 nr 1(53) –
relacja z 11. Międzynarodowych
Spotkań Teatrów
Tańca w Lublinie.
[ix]
Julia Hoczyk, Projekcje wewnętrznych
światów, „Scena”
2007 nr 5 (52).
[x]
Por.
Julia Hoczyk, Nużąca różnorodność, nieliczne niespodzianki
[relacja z 15.
Prezentacji Współczesnych Form Tanecznych w Kaliszu w 2007
roku], „Scena” 2007
nr 3 (50).
Julia
Hoczyk
- teatrolog
(Wydział Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie), redaktorka
czasopisma kulturalno-teatralnego "Scena", miesięcznika "kultura enter", stała
współpracowniczka kwartalnika "Taniec", wortalu teatralnego
NowyTaniec.pl . Publikowała w "Scenie", "Teatrze", "Didaskaliach",
"Opcjach" , "Twórczości" oraz "Tygodniku Powszechnym".
Zajmuje się poszukiwaniami antropologicznymi w teatrze i tańcu oraz
teatrem tańca i ruchu.