kultura enter
miesięcznik wymiany idei
wrzesień 2008
Gdy spojrzeć
z lotu ptaka, Odin Teatret przypomina układankę domina.
Torgeir Wethal
Odin Teatret stanowi pewien socjologiczny fenomen, jako grupa teatralna istniejąca aż 44 lata. Założył ją Eugenio Barba. Włoch, który wyemigrował do Norwegii, studiował reżyserię w Polsce, którą porzucił, by asystować Jerzemu Grotowskiemu. Wreszcie w 1964 roku założył w Oslo teatr.

Drugie „dziecko” Eugenia Barby: ISTA (International School of Theatre Anthropology) liczy 28 lat, w ciągu których odbyło się 14 sesji. Mam nadzieję na obchody 30-lecia ISTA w 2010 roku. ISTA powstała jako konsekwencja połączenia dwóch elementów: potrzeby nauki od mistrzów teatrów Wschodu oraz potrzeby kontynuowania spotkań umożliwiającej wymianę technik aktorskich między Odin Teatret a uczestnikami pozainstytucjonalnych teatrów nurtu, który Barba nazywa „Trzecim Teatrem”.[i] Projekt ten, widziany z oddali, dla wielu stanowi przykład utopii zrealizowanej. Nie zgodzę się z tym. To trudna współpraca, kontynuowana z uporem. Przed rozpoczęciem nowego spektaklu aktorzy Odin Teatret mogą zdecydować, czy angażują się w nowy projekt, czy też nie. Nie rezygnują, choć wyzwania są coraz trudniejsze.
Dlatego Barba każe i aktorom, i sobie, oprócz zdefiniowania się zawodowego, stawać ciągle na palcach. Bezustannie dążyć do przekraczania samych siebie. Tu zaczyna się antropologia, czyli, by użyć słów Claude Lévi-Straussa, filozofia, która udała się w podróż. Podróż, spotkanie z Innym, pozwala rozpoznać swoje granice, a tylko pod takim warunkiem można je poszerzyć. Poszerzyć, w przypadku aktorów, zarówno możliwości ciała (dilated body[v]) jak i umiejętność otwarcia się na Innego.
Antropologia Teatru – ujęta w technicznych terminach praktyki teatralnej – sprowadza się do trzech podstawowych zasad. Pierwsza to charakterystyczne ugięcie nóg, które pozwala zachować miękkość i gotowość zarówno do skoku jak i upadku[vi], wspólne technikom teatralnym wschodu, zachodu, południa i północy. Druga to naruszenie równowagi, a raczej umiejętność utrzymania równowagi przy przesuniętym środku ciężkości – wbrew sile grawitacji. Zerwanie z prostą równowagą, odnalezienie równowagi w pozycji niecodziennej, trudnej. Przeciwstawienie się sile grawitacji – czyli inercji, bezwładu, zastoju. Trzecia zasada to rozciąganie – równoczesne dążenie w dwóch przeciwnych kierunkach, pomagające utrzymać równowagę. Nadaje napięcie linii kręgosłupa, linii ramion, przeciwległej ręce i nodze. Dzięki niemu ruch jest pełny, otwarty, a tym samym interesujący dla widza.
Te czysto fizyczne zasady przekładają się na idee, na metafory, którymi posługuje się Barba. Tak jakby fizyka przekładała się na metafizykę.
„Iben – siedem razy upadała, osiem razy wstawała” – tak Eugenio Barba lapidarnie wyraża swój podziw dla aktorki w liście do swojego mistrza Jerzego Grotowskiego.[vii]
Trzeci Teatr, zdaniem Barby, nie jest jednorodny. Przypomina mgławicę, z której są utworzone pierścienie wokół Saturna. Dla patrzącego z daleka tworzą pierścień, podczas gdy w rzeczywistości składają się z tysięcy odrębnych – stanowiących całości same w sobie – każdy o innej strukturze i organizacji. Wspólna jest siła, która je utrzymuje – to siła przeciwgrawitacji. Osobista motywacja. Ważny jest sens, jaki sami nadajemy naszemu działaniu. „jesteśmy winni wtedy, gdy nasza praca teatralna traci sens w naszych oczach.”[viii] Innymi słowy:
„Gdy ziarnem jest serce
Wypowiedziane słowo staje się
Kwiatem, barwą, zapachem”[ix]
Napisał w X wieku Tsurayuki, a formuła ta pojawia się w sztukach teatru no.
Barba pisze wielokrotnie, że korzeniem tradycji jest etos. Jaki etos? W przypadku Barby etos pracy (jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało w byłym kraju postkomunistycznym).
Kto nauczył Barbę etosu pracy? Rzemieślnik norweski Eigil, u którego osiemnastoletni Eugenio podjął pierwszą pracę w Norwegii. Eigil, nieznającemu języka młodzieńcowi cierpliwie kazał patrzeć i próbować, patrzeć i próbować. Uczył go w taki sam sposób, jak nauczyciele teatrów Wschodu. Patrz, naśladuj. - Ale ja nie rozumiem, nie umiem, wytłumacz mi proszę, jak to się robi. – mówi uczeń. Jedyna odpowiedź, jaką otrzyma, to: Patrz i próbuj. W końcu, jeśli się nie poddasz, uda się.[x]
Eugenio Barba nie znosi nie tyle niezgrabności początkującego twórcy, co lekceważącego stosunku do pracy. Brak umiejętności to pewien etap początkowy, przez który musi/musiał przejść każdy. Natomiast malkontenctwo, spóźnialstwo, markowanie, brak zaangażowania, powierzchowność, potrafią doprowadzić go do szewskiej pasji. Jako reżyser rozważy każdy pomysł, nawet z pozoru idiotyczny. Mówi, ze czasem takie propozycje stają się odskocznią, trampoliną, która pozwoli przenieść się zupełnie gdzie indziej, w rejony, których wcześniej nie można było przewidzieć. Wierzy w rezultat procesu twórczego, o ile podparty jest rzetelnym wysiłkiem.
Holstebro
Wszystko dzieliło młodych długowłosych outsiderów z górnolotnymi ideami od prostych mieszkańców małego miasteczka Holstebro, w którym nigdy nie było teatru.
Eugenio postanowił, że muszą znaleźć przynajmniej jeden element wspólny z miejscowymi, żeby w ogóle mogli tam pozostać. Zdecydował, że aktorzy będą zaczynali próby o siódmej rano, tak jak robotnicy z miasteczka. Przewidział, że pomyślą – „no tak, ci młodzi są inni, ale pracują tak samo jak my” – i to okazało się na początek wystarczającą płaszczyzną porozumienia.
To „nasz teatr” mówią teraz z dumą mieszkańcy Holstebro, nawet jeśli nie rozumieją Antropologii Teatru, pozacodziennych technik ciała i innych zawiłości tej sztuki. Członkowie Odin Teatret to „swoi” ludzie. Eugenio Barba deklaruje wdzięczność, za to, że nieznana zupełnie, raczkująca dopiero grupa jaką byli 42 lata temu, została przyjęta. Twierdzi, że przez wzgląd na ową wdzięczność, odrzucał propozycje przeniesienia się do większego ośrodka, gdy stali się już sławni.
Communitas
Marzenie o równości, wartość egalitaryzmu, wzajemny szacunek i braterstwo odsyłają do pojęcia communitas. To lek na poczucie alienacji. Znalezienie się swoim wśród swoich.[xii] To antystruktura, która nie jest prostym przeciwieństwem, lecz dopełnieniem struktury, jej drugim biegunem.
„Jeśli pamięć jest wiedzą, to wiem, że w mej podróży przebyłem rozmaite kultury. Pierwsza to kultura wiary. Widzimy tam dziecko. (…) Oczekiwałem na momenty wyróżnione: podniesienie, komunię, procesje. Bycie razem, poczucie zjednoczenia, dzielenia czegoś z innymi sprawiało, że doznawałem uczucia, które dziś jeszcze wprawia w drżenie moje zmysły i ich podświadomość.”[xiii] Doskonały, przenikliwy opis – religijnego communitas!
Z analizy Turnera wynika, że jest ono ze swej natury doświadczeniem chwilowym. Momentalnym. I o to prawdopodobnie rozbijają się Utopie, obiecujące „wieczny Eden”. Na co dzień jest ciężki wysiłek, a granica między szacunkiem a poniżeniem bywa śliska. Ludzie nie są święci, a communitas to kategoria sacrum.
Doświadczenie
communitas
pozwala trwać strukturze, gdyż poprzez nie
można odkryć poczucie sensu, które pozwala długo znosić
trudy i udręki
codziennego życia. Sens zakorzeniony jest w doświadczeniu communitas.
W spektaklach każdy z aktorów i muzyków jest niezbędny tak jak kostki domina ułożone jedna za drugą w spójną całość, albo nawet jak misterna konstrukcja z kart, które opierając się o siebie, w istocie nawzajem się podtrzymują. Utrzymanie kalendarza prób, podróży i przedstawień wymaga niezwykłego rygoru.
Wewnątrz tej struktury, która w całości jest podporządkowana przygotowaniu i wystawianiu wspólnych spektakli, każdy rozwinął własną przestrzeń wolności, małe, ale suwerenne terytorium. Nie pozwolili sobie na „roztopienie się” w całości. Oprócz tego, że są częścią Odin Teatret, wielu z nich rozwija indywidualne projekty. Iben Nagel Rasmussen i Roberta Carreri wystawiają solowe spektakle, Kai Bredholt organizuje wzorowane na idei barteru projekty społeczne. Torgeir Wethal kręci filmy, Julia Varley rozwija Projekt Magdalena, czyli zrzeszenie kobiet współczesnego teatru. (To projekt równocześnie teatralny i społeczny, działający na rzecz praw kobiet.)
W całej tej układance należy się ogromny szacunek dla aktorów, którzy w imię wolności oddają wolność w najprostszym rozumieniu.
Lustra
i podarunki
Jak zestarzeć się i być gotowym na odejście – z godnością? To jeden z tematów tego przedstawienia.
Zawodowe wyzwania. Jednym z nich jest wiek aktorów. Jednym z tematów przedstawienia będzie «jak zachować osobistą wolność, nie poddać się krótkowzrocznym wymogom chwili». Główny temat musi być na tyle złożony, żeby pozwolił nam, aktorom zastanowić się nad własnymi obsesjami, opiniami i marzeniami i pozwolił je odzwierciedlić.
«Każdy aktor musi przygotować godzinę własnego materiału, który będzie miał strukturę dramatyczną.» – oznajmił Eugenio. Musimy wymyślić, stworzyć, zbudować, powtarzać i nauczyć się sekwencji działań, tekstów, piosenek, tańców i muzyki, przygotować przestrzeń sceniczną, a wreszcie połączyć wszystkie epizody w spójną logiczną całość odnoszącą się do głównego tematu nowej produkcji. Punktem wyjścia do przedstawienia była samotna, osobista praca. Zadanie, które wymaga od wykonawcy silnej potrzeby tworzenia, pragnienia wzrostu, samorozwoju, odkrywania nowych aspektów rzemiosła, zaskakiwania pozostałych aktorów i reżysera kolejny, -enty raz.
Poza tymi pragnieniami i potrzebami, ten rodzaj pracy wymaga ogromnej samodyscypliny. Dostaliśmy wystarczającą ilość czasu i ustaliliśmy długoterminowy rytm pracy. Ale wiem, że obok fajerwerków naszych pomysłów, marzeń i fantazji, które wywołał Hans Christian Andersen, niektórzy z aktorów widzą też siebie walących głową w mur. Mur nawyku. Mur jałowości. Mur klisz. Mur samotności.
Eugenio wyraził się jasno: «Będę pracował tylko z materiałem, który mi przyniesiecie. To zdecyduje o losach przedstawienia, a zarazem o naszej przyszłości. Chcę coś otrzymać.»” [xiv]
W metodzie pracy, jaką Barba stosuje od kilku lat, jest tak samo wymagający dla aktorów swojego zespołu, jak i dla mistrzów technik Wschodu. Akira Matsui, mistrz klasycznego japońskiego teatru no, został również poproszony o przygotowanie dużego materiału do przedstawienia Ur-Hamlet. Miał grać ducha ojca Hamleta. Powstały długie improwizacje z Augustem Omolú, który gra Hamleta. Ile inwencji trzeba było wykazać – żeby zbudować wiarygodną relację ojciec – syn między Japończykiem, a Afrobrazylijczykiem! Efekt pracy był zaskakująco dobry. Jaka szkoda, że w spektaklu Ur-Hamlet nie ma nawet fragmentu tej misternie utkanej pracy dialogowania między przedstawicielami tak odległych tradycji!
Nietrudno zrozumieć, że wystawia to cierpliwość aktorów na próbę. Mogą nawet wątpić w sens tego rodzaju pracy. Mogą uznać dni, a nawet całe miesiące pracy za zmarnowane, niepotrzebne.
Przypomina to potlacz – marnotrawienie energii, po to, by zapewnić energię. Potlacz: wśród Indian Ameryki Północnej, plemion takich jak Kwakiutlowie, to rytualne, „marnotrawienie energii i dóbr” przez obdarowywanie się i zarazem niszczenie darów, po to właśnie, by magicznie zapewnić dobrobyt w plemieniu.
Analogicznym obyczajem na wyspach Triobrianda jest ceremonia kula: obdarowywanie się, według określonego porządku, naszyjnikami i naramiennikami. Uczestnicy obrzędu pływają łódkami po południowym Pacyfiku Te podarunki ustanawiają więzi miedzy uczestnikami plemienia i równocześnie ustanawiają strukturę społeczną. Bogatszy jest ten, kto potrafi więcej ofiarować. Towarzyszy im zaklęcie: Przyjmij mnie/daj mnie/dając mnie/otrzymasz mnie ponownie. Obdarowywanie się to wyraz wolności, autonomii i hojności. Naszyjniki wędrują w jedna stronę, naramienniki w przeciwną. Przedmioty są bogato i precyzyjnie zdobione. Na ich przygotowanie rzemieślnicy poświęcają długie godziny i miesiące. Ta zasada obiegu dóbr i wymiany jest podstawową regułą tworzenia kultury. Pisze o nich Bronisław Malinowski, Pisze Marcel Mauss w Szkicu o darze.
Przychodzi mi na myśl obdarowywanie się i mistrzowskimi lekcjami i skromnymi improwizacjami podczas pracy nad spektaklem oraz podczas sesji ISTA.
Sposób, w jaki Barba buduje między ludźmi więzi i wartości – nie jest budowaniem mostów tylko wysyłaniem łódeczek – canoe, nawet tak kruchych jak canoe z papieru – tyle, że obładowanych podarunkami – etosu, doświadczenia, techniki, czasem improwizacji czasem tradycji – podarunkami, które same w sobie są nieuchwytne – można je dostrzec w przedstawieniu, w realizacji scenicznej.
„To jest teatr: rytuał pusty i nieskuteczny, który wypełniamy naszym «dlaczego», naszą wewnętrzną potrzebą. W niektórych krajach na naszej planecie odprawia się go z obojętnością. W innych może kosztować życie.”[xv]
Dziś może kosztować życie w Ameryce Południowej, w Chinach. Powstaje pytanie: po co? Grupa teatralna w małym mieście Ayacucho w Andach peruwiańskich wystawiała spektakle teatralne w dni największych rewolucyjnych pogromów dokonywanych zarówno przez partyzantów „Świetlistego Szlaku”, jak ich przeciwników. Jego twórcy mówili: „Ponieważ także normalny teatr powinien móc tutaj istnieć.” Susan Sontag, gdy wystawiała Czekając na Godota w oblężonym Sarajewie powiedziała: „Wystawienie tutaj spektaklu to nie lekkomyślność, to poważny wyraz normalności.”
Jest gdzieś w tym pochodzie nasz polski Korczak, który w sierocińcu getta przygotowywał z dziećmi przedstawienia teatralne, na które zapraszał całą żydowską społeczność getta. Ostatnie w lipcu 1942 r. – Poczta Rabindranata Tagorego (czyli w niecały miesiąc przed wywiezieniem do Treblinki.)
Wygląda na to, że tzw. „Trzeci Teatr” to określenie, nazwanie zjawiska wcale nie-nowego. Chodzi o to – jak zgrabnie rzecz ujmuje Barba – „by ocalić – za pośrednictwem teatru – ten rodzaj relacji, który znamionuje normalność codziennego dnia”.[xvi]
Wiosłowanie pod prąd
Odnajduję «chwilę prawdy» z przeciwieństwami, które się łączą. Bez żalu, nostalgii, czy goryczy, odnajduję moje początki i widzę, że cała ta podróż, która, zdawało się, oddala mnie od nich, w rzeczywistości z powrotem mnie do nich zaprowadziła. Odnajduję starego człowieka, którym jestem i dziecko, którym byłem – pośród kolorów, zapachu kadzidła, śpiewających kobiet.”[xvii]
Jest. Tak trudno powiedzieć „była” jedną z tych osób, które odnalazły tożsamość w kulturze, w której zanurzyła się z wyboru, nie z urodzenia.
„Cristina Wistari, która zaczęła dwadzieścia pięć lat temu jako uczennica I Made Djimat, jednego z wielkich balijskich mistrzów i zarazem współpracowników ISTA, jest teraz szanowaną osobą na Bali, poświęconą podtrzymywaniu przy życiu Gambuh najstarszej obok no formy teatru i tańca na świecie. Cristina Wistari reprezentuje nową generację mistrzów, jest tak mocno połączona z korzeniami danej techniki teatralnej, że wręcz wykorzeniła się z kultury swojego rodzinnego kraju., Włoch. Na Bali Christina Wistari gra spektakle, studiuje i uczy się, a zarazem tworzy międzynarodową firmę organizującą spektakle, stwarzającą warunki do nauczania młodszej generacji przez starszych mistrzów, podtrzymującą tradycję, kupującą kostiumy, wydającą książki i filmy o Gambuh.”[xviii]
[i] E. Barba, Jak doszło do powstania ISTA, przeł. Katarzyna Przyłuska, „Konteksty” 2005 nr 2 (269), s. 103.
[ii] Polska publiczność miała okazję oglądać go we Wrocławiu w 2005 roku podczas XIV sesji ISTA (International School of Theatre Anthropology).
[iii] E. Barba, Teatr. Samotność, rzemiosło, bunt, przeł. Grzegorz Godlewski, Iwona Kurz, Małgorzata Litwinowicz-Droździel, redakcja przekładu Grzegorz Godlewski, Leszek Kolankiewicz, s. 217.
[iv] E. Barba, Teatr. Samotność, rzemiosło, bunt, przeł. Grzegorz Godlewski, Iwona Kurz, Małgorzata Litwinowicz-Droździel, redakcja przekładu Grzegorz Godlewski, Leszek Kolankiewicz, s. 20.
[v]
Dilated body –
tytuł jednej z książek E. Barby oraz jeden z terminów
Antropologii teatru. Dilated body – ciało poszerzone, ciągłe
dążenie do
poszerzania swojej świadomości ciała i przestrzeni tak, by sięgała
daleko poza
fizyczne granice ciała. Stąd bierze się instynktowna wrażliwość na
działanie
innych aktorów, która umożliwia improwizację.
Poszerzenie w drugą stronę, to
poszerzenie w głąb – budowanie na bazie własnych
skojarzeńpodpartytury,
subtekstu, który, choć niewypowiedziany, nadaje dodatkowe
znaczenie, dodatkowy
wymiar działaniom scenicznym. Patrz : Sekretna
sztuka aktora Słownik antropologii teatru, Wrocław 2005, s.
174.
[vi]
Barba nazywa ją sats,
mówiąc, że zaobserwował ją u
aktorów-tancerzy wschodu. Odkrył, że taką samą pozycję
podstawową utrzymują
podczas improwizacji jego aktorzy, pozycja ta stosowana jest
również w sporcie,
na przykład u
szermierzy.
[vii] E. Barba, Canoe z papieru, przeł. Dagmara Wiergowska-Janke, Leszek Kolankiewicz, Wrocław 2007, s. 211.
[viii]
E. Barba, Teatr. Samotność, rzemiosło, bunt,
przeł. Grzegorz Godlewski, Iwona Kurz, Małgorzata
Litwinowicz-Droździel,
redakcja przekładu Grzegorz Godlewski, Leszek Kolankiewicz, s. 263.
[ix]
Przeł. Jadwiga M.
Rodowicz.
[x]
E. Barba, Teatr. Samotność, rzemiosło, bunt,
przeł. Grzegorz Godlewski, Iwona Kurz, Małgorzata
Litwinowicz-Droździel,
redakcja przekładu Grzegorz Godlewski, Leszek Kolankiewicz, s. 22.
[xi]
E. Barba, Teatr. Samotność, rzemiosło, bunt,
przeł. Grzegorz Godlewski, Iwona Kurz, Małgorzata
Litwinowicz-Droździel,
redakcja przekładu Grzegorz Godlewski, Leszek Kolankiewicz, s. 22
[xii] Pojęcie communitas zostało zdefiniowane
i rozwinięte przez Victora Turnera. Patrz. Victor Turner, Gry społeczne, pola i metafory. Symboliczne
działanie w społeczeństwie, przeł. Wojciech Rusakiewicz,
Kraków 2005.
[xiii]
E. Barba, Antropologia teatru: geneza,
przeł.
Leszek Kolankiewicz, cyt za: Marta Fik, Przeciw
konwencjom, antologia
tekstów o
teatrze polskim i obcym, Warszawa 1995, s. 304.
[xiv] Torgeir Wethal, Mirrors
Damaged by Dump and Rust, [w:] Odin
Teatret, Andersen’s Dream,Holstebro 2004, s. 5-6 przekład
własny.
[xv]
E. Barba, Canoe
z papieru, przeł. Dagmara Wiergowska-Janke,
Leszek Kolankiewicz,
Wrocław 2007, s. 133.
[xvii] E. Barba, Antropologia teatru: geneza, przeł. L. Kolankiewicz, cyt za: Marta Fik, Przeciw konwencjom, antologia tekstów o teatrze polskim i obcym, Warszawa 1995, s. 305,
także (w nowym tłumaczeniu) [w:] E. Barba, Canoe z papieru, Wrocław 2007.
[xviii]
Julia Varley, ISTA – opowieść o
przemianie. Otwarty list
do uczestników i prowadzących czternastej sesji ISTA,
Wrocław2005, przeł.
Maciej Rożalski, „Konteksty”, nr
2005 nr
2, (269), s. 106.
Adrianna
Kabza-Biernacka –
antropolog kultury,
współpracuje z pismem „Op.cit” i
portalem „polityka.pl”. Uczestniczyła w
sesjach ISTA Sewilla/Rinconada (2004) i Wrocław/Krzyżowa (2005) oraz w
spektaklu Ur-Hamlet. Prowadzi Fundację Sztuki
„Marebito”, która była
organizatorem pokazów teatru no w
wykonaniu mistrza Akiry Matsuiego.
kultura enter
miesięcznik wymiany idei
redaguje zespół: Grzegorz Rzepecki,
Mirosław Haponiuk,
Grzegorz Kondrasiuk (sekretarz redakcji),
Magda Linkowska,
Paweł Laufer
projekt logo i okładki: Dawid Jurek
www: Łukasz Gładysz
dział wschodni
Paweł Laufer
sztuki wizualne
Magda Linkowska
teatr
Grzegorz Kondrasiuk, Julia Hoczyk
Wydawca:
Ośrodek Animacji Kultury
Centrum Kultury w Lublinie
e-mail: redakcja@kulturaenter.pl
© 2008 Osrodek Animacji Kultury - Centrum Kultury w Lublinie. Wszelkie prawa zastrzeżone