kultura enter
miesięcznik wymiany idei
sierpień 2008
Rozmowa z Iryną Marczenko o historii i drogach rozwoju
współczesnej sztuki ukraińskiej








Paulina
Kempisty - Jak może Pani
najkrócej scharakteryzować sztukę ukraińską ostatnich
dwudziestu lat?
Iryna Marczenko
– Na unikalny charakter sztuki ukraińskiej wpłynęły
specyficzne warunki jej rozwoju. Poczynając od lat 80-tych
artyści zderzyli się z
doświadczeniami wcześniej hamowanymi za pomocą siły, czy
funkcjonującymi w
dosyć zamkniętym środowisku nonkonformistów lat 50-tych. Tak
więc całe dziesięciolecia
doświadczeń europejskiej sztuki Ukraina przyswoiła w niezwykle
krótkim okresie,
w ciągu kilku lat. Stąd bardzo różnorodne kierunki sztuki
rozwijały się
jednocześnie i w sposób nieregularny. Rozwój
trendów modernistycznych i
postmodernistycznych (najbardziej typowych dla dzisiejszej sztuki)
przypadł na
ten sam okres. Według słów badacza i teoretyka historii
sztuki ukraińskiej
Hliba Wyszesławskiego, okres lat 80-tych i 90-tych można określić jako
modernistyczno-postmodernistyczny. Ukraina przerabiała wszystkie lekcje
na raz:
kierunków niefiguratywnych, abstrakcji, sztuki sakralnej,
trendów
postmodernistycznych, podlegając konieczności przyswajania nowych form.
Był to
bardzo dynamiczny, ciekawy, i jednocześnie niezwykle trudny proces.
Z
jakimi problemami boryka się dziś współczesna sztuka
ukraińska?
Najważniejszym
problemem jest kiepski stan infrastruktury
sztuki współczesnej, której rozwój
powinien być bardziej wspierany przez państwo.
Jednak stworzenie takiej infrastruktury to proces, który
wymaga czasu. Środki finansowe
przeznaczone na współczesną sztukę – państwowe i
niepaństwowe – spływają
niesystematycznie. Instytucja sponsoringu wciąż jeszcze się kształtuje,
chciałoby się, żeby odbywało się to szybciej. Państwo mogłoby natomiast
w tym pomóc,
poprzez stworzenie ustawy regulującej sposób, w jaki
potencjalni sponsorzy, z
korzyścią również dla siebie, mogliby przeznaczać pieniądze
na kulturę.
Oczywiście istnieją inicjatywy
prywatne: Międzynarodowy
Fundusz Charytatywny „EJDOS”. Pinczuk Art Centr i
Centrum Sztuki Współczesnej im.
Sorosa (które niebawem kończy swoją działalność). Realizują
one swoje programy
grantowe, organizują międzynarodowe projekty: „Konkurs na
muzeum sztuki
współczesnej” (2006); program „OPEN
SPACE” (2008); coroczny Międzynarodowy
Festiwal „GOGOL FEST”. Pojawiły się także potężne
galerie kijowskie CECH,
skierowane przeważnie na sztukę współczesną
regionów Ukrainy. Kijowskie galerie
CSW „Sowiart”, „Ja Halereja” i
„Ja Dyzajn”, „Mystećkyj kuriń”,
„Kolekcija”,
„Fine Art”, „Charkowska Municypialna
Galeria”, „Dzyha”
(Lwów) zajmują się przeważnie projektami demonstrującymi
przekrój współczesnej sztuki ukraińskiej.
Utrzymują się one z własnych środków
finansowych. Prawie wszystkie zajmują się wydawnictwami, realizacją
międzynarodowych
wystaw, seminariów, dążąc do wyprowadzenia ukraińskiego
środowiska kulturalnego
na światową arenę. Przykładem takiego skutecznego działania jest
projekt
„Ukraine”, który zrealizowano w
nowojorskiej galerii Lehmann Maupin Galery, czy
zainicjowanie przez „Sowiart” wydania
„Encyklopedii sztuki współczesnej
Ukrainy” – która będzie pierwszą
pełnowartościową publikacją poświęconą
współczesnej sztuce (jednocześnie pojawi się jej państwowa
edycja).
Charakterystyczne jest to, że wszystkie te pomysły realizowane są z
prywatnych
środków finansowych. Jednak tego typu instytucji jest mało i
nie są one w
stanie zaspokoić potrzeb i udzielić pomocy w takiej mierze, w jakiej
współczesna sztuka na tym trudnym etapie oczekuje.
Rewolucja
Pomarańczowa z pewnością była wydarzeniem
przełomowym, również dla sztuki. Na „post
– pomarańczowej fali” powstało kilka
grup artystycznych. Co może Pani o nich powiedzieć?
Jedyne,
co łączy te
ugrupowania – to błyskawiczna reakcja na problemy społeczne.
Analizują one spontaniczne
procesy społeczne, tworząc współczesną symbolikę,
rozprawiając się z mitami
czy krytykując ustrój polityczny
występujący przeciwko demokracji.
Grupa
„Kontra-Banda”
którą tworzą: Anna Albina, Hlib
Wyszesławskyj oraz Wołodymyr Jakoweć, umiejętnie korzysta w swojej
twórczości z
doświadczeń akcjonistów. Jest to dla nich naturalny
sposób samookreślenia, a
jednocześnie punkt wyjścia do refleksji nad takimi zjawiskami jak
spontaniczne
ruchy społeczne. „Kontra-Banda” zrealizowała szereg
akcji społecznych: „NATA”,
„Wybór sztuki”, które odbyły
się w 2007 roku w ramach Festiwalu Rzeźby Społecznej.
Opanowanie kierunków sztuki z pozycji permanentnej opozycji
obrała sobie za cel
grupa „REP”, która pojawiła się na
barykadach w 2004 roku. W jej skład wchodzą
Żanna Kadyrowa, Nikita Kadan, Łesia Chomenko, Oksana Hniłyćka, Władimir
Kuzniecow.
To unikalna grupa, która stara się nie tylko tworzyć
wspólne projekty, ale
również prowadzić działalność naukową, kuratorską i
oświatową przy CSW w
Kijowie. Z kolei byli członkowie grupy „REP”: Sasza
Sulymenko, Tetiana Czorna,
Jewhenij Czornyj, Wladymyr Szczerbak oraz Aleksandr Semenow stworzyli
„Grupę 5”.
Swój pierwszy wspólny
projekt pod nazwą „Fabryka gwiazd” zrealizowali w
2006 roku w nowej kijowskiej
galerii „L’art.”
Niedostateczna ilość instytucji
prowokuje artystów do
zakładania własnych miejsc. Takie grupy jak „SOSka”
z Charkowa, Chersońskie Muzeum
Municypalne, kijowska grupa Totoro Garden, czy
„REP” powołują do życia własne, nowoczesne,
zinstytucjonalizowane squaty – eksperymentalne
stowarzyszenia, które starają
się stworzyć ludziom sztuki optymalne środowisko. Dzięki nim
zrealizowano
szereg międzynarodowych projektów: na Ukrainie, w Polsce,
Rosji, Gruzji i
Austrii.
Charkowska
„SOS-ka” posługuje się wyłącznie
współczesnymi środkami
medialnymi – wideo i fotografią. Jednym z najbardziej
interesujących fragmentów
ich projektu „Tranzyt”, który
zaprezentowała „Ja Galeria” w kwietniu 2008 roku,
była praca „Barter”. Przedstawili oni film video, w
którym mieszkańcom wsi
proponuje się wymianę „współczesnej
sztuki” (fotokopie znanych dzieł, które
powstały w okresie od lat 60-tych do 90-tych) za artykuły spożywcze. Z
kolei
grupa „Psia Krew” podjęła grę ze środowiskiem
miejskim i jego mieszkańcami,
wykorzystując graffiti. Kolejna grupa –
„Penoplast”, multitematyczna wspólnota
muzyków i artystów malarzy, tworzy chaotyczną,
absurdalną mieszaninę muzyki,
performansu, instalacji i innych środków artystycznych.
Jakie
zmiany zaszły w sztuce po Rewolucji? Czy jest ona bardziej
polityczna, czy artyści zaczęli poruszać nowe problemy (społeczne,
polityczne),
o których nie mówiło się przed Rewolucją?
Jeżeli
chodzi o lata 90-te, to temat polityki nie funkcjonował
w ukraińskim życiu kulturalnym, najwyżej był wykorzystywany jako prosty
materiał,
stosowany użytkowo w procesie przyswajania nowych form sztuki. Można to
wytłumaczyć zmęczeniem po okresie „jedynie
słusznych”, dozwolonych metod
twórczych, kiedy to sztuka była przesycona polityką.
Oczywiście pojawiały się
wtedy pojedyncze projekty o tematyce politycznej, choćby
„Mauzoleum dla
prezydenta” z 1993 roku Igora Podolczaka, czy z tego samego
roku „Krymski
projekt”, który był reakcją na kolejny konflikt z
Rosją o ukraińską Flotę
Czarnomorską. Jednak nie były to typowe realizacje. Na początku lat
90-tych nie
było jeszcze ograniczeń ideologicznych – z tej prostej
przyczyny, że władza
całkowicie straciła kontrolę nad sztuką, a biznesowym strukturom
jeszcze nie
zdążyła jej przekazać. Brak zainteresowania był wzajemny. Jednak
Pomarańczowa
Rewolucja 2004 roku stała się napędem zmian świadomości ukraińskiego
społeczeństwa i przyczyną pojawienia się obowiązkowej błyskawicznej
reakcji
artystów na problemy społeczne i polityczne. Zmienił się
charakter samej
sztuki, która znów szczerze porusza te tematy,
które ponownie stały się aktualne.
Jako przykład można podać akcję „NATA” grupy
„Kontra-Banda”, która krytykuje
metody stosowane w przedwyborczych kampaniach przez
polityków.
Jakie
są źródła inspiracji młodych ukraińskich
twórców? Czy
odnoszą się do tradycji sztuki rosyjskie, czerpiąc z niej albo ją
negując? A
może sięgają raczej do tradycji awangardy europejskiej?
Jest
to pytanie niezwykle trudne i wymaga długiego, osobnego
rozwinięcia. Od lat 70-tych, po fali aresztów, wielu
artystów opuściło Ukrainę
i wyjechało do Moskwy. Owa migracja była wymuszona. Jakkolwiek
paradoksalnie to
nie zabrzmi, ale tam realizacja ich twórczych ambicji było
bezpieczniejsza.
Należy przy tym pamiętać o „żelaznej kurtynie”. W
ostatniej dekadzie sytuacja
zmieniła się diametralnie. W 2006 roku w Berlinie na Linienstasse
otwarto
pierwszą ukraińską galerię sztuki współczesnej.
Wielu artystów funkcjonuje
na tzw. „dwa domy” pracując w
Niemczech czy w Stanach Zjednoczonych i jednocześnie wzbogacając
kontekst
ukraiński. Są też artyści, np. dobrze u was znana grupa
„REP”, która ma stały
twórczy związek z Polską. Większość artystów w
swej biografii ma okres
współpracy z ośrodkami zachodnimi. Oczywiście spektrum
zainteresowań
ukraińskich artystów w ostatnich latach zmieniło się o 180
stopni.
Generalizując,
można powiedzieć, że z jednej strony
istnieje w sztuce ukraińskiej tradycja/pokolenie malarstwa
neobarokowego, z
drugiej zaś – grupy młodych twórców
działających w przestrzeni miejskiej. Czy
są to całkiem obce sobie środowiska, czy wzajemnie się komentują na
polu
artystycznym?
Jedną
z najważniejszych tendencji całego okresu rozwoju
sztuki ukraińskiej jest konfrontacja wszystkich istniejących
kierunków, szkół i
pojęć. Zawdzięczamy ją ruchowi nonkonformistów,
który dziś przekształcił się w tradycyjną
formę funkcjonowania sztuki. Zresztą spory toczą się nie tylko pomiędzy
szkołami, o których Pani mówi. Początek tej
artystycznej dyskusji to
konfrontacja pomiędzy innowacyjną a tradycyjną formą sztuki –
a z czasem – pomiędzy
kierunkami neoawangardowym i postmodernistycznym. Dziś ten
spór przeniósł się w
inne regiony – toczy się pomiędzy samą sztuką a procesami
społeczno-politycznymi.
Wspólnoty
samokształceniowe... od czego się zaczęło?
Podczas
zmian społecznych, a taką była niewątpliwie Pomarańczowa
Rewolucja, artyści odczuwają potrzebę jednoczenia się w grupy. Jednak
do tego
potrzeba jeszcze dogodnej przestrzeni dla eksperymentu, i artyści
podejmują
często jej poszukiwania. Tego typu sytuacje dobrze ilustruje pstrokata
akcja
„Przestrzeń Wspólnot” (23 luty
– 25 marzec 2007, Kijów, CSW), kompilująca
ugrupowań artystycznych powstałych po Pomarańczowej Rewolucji w
różnych miejscach
Ukrainy. Co ważne – nie starano się w tym przypadku
ujednolicać ich przekaz czy
naciągać filozofię ich twórczości w poszukiwaniu
wspólnych cech. Głównym celem
było zademonstrowanie całej wielogłosowości współczesnej
twórczości, która już
stała się charakterystyczna dla ukraińskiej sztuki.
W
jakich wzajemnych relacjach są środowiska akademii
artystycznych i grup samokształceniowych?
Są
to bardzo zdrowe relacje. Paradoks polega na tym, że
wielu przedstawicieli wspólnot ukończyło akademie.
Oczywiście, taki bezpośredni
związek pomaga zrozumieć specyfikę i krytykować akademicki porządek i
jego
projekty, dając im tym samym impuls do rozwoju.
Nikita
Kadan, młody ukraiński artysta, opisując
działalność wspólnoty (grupy samokształceniowej),
mówił, że w jej kręgu
znajdują się zarówno twórcy, krytycy sztuki, jak
i odbiorcy. W ten sposób
powstaje „autonomiczne terytorium sztuki”
– samowystarczalne, niezależne i poza
oficjalnym obiegiem. To brzmi nieco jak utopia – jak wygląda
w rzeczywistości działalność
takiej wspólnoty? Czy jest możliwa całkowita niezależność
takiej grupy?
To
bardzo dobre pytanie. Rzeczywiście, brak prężnej
infrastruktury współczesnego świata sztuki powoduje potrzebę
stworzenia takiego
ogrodu wspólnotowego. Jednak należy zwrócić uwagę
na specyfikę takiej grupy: podstawą
jej działalności jest eksperyment. Z jednej strony taka forma,
zamknięta i
nieco odizolowana, jest również odzwierciedleniem idei, że
sztuka oprócz samego
siebie nikomu nie jest potrzebna. Takie „l’art pour
l’art”. Tak naprawdę grupa
powinna mieć dodatkowe wsparcie, co wiąże się jednak z
niebezpieczeństwem
utraty niezależności. Członkowie wspólnot i grup nadają
swojej działalności
jeszcze jeden sens – tworzenie środowiska, w
którym sztuka mogłaby się rodzić w
nieskażonej krasie, oczyszczona od wszelkiego rodzaju
wpływów.
Grupy
„R.E.P.”, „Penoplast”,
„Totoro Garden”, czy „Psia
Krew” za teren swojej działalności wybrały przestrzeń
miejską, wychodzą do
widza na ulicę. O czym chcą mu opowiedzieć, jakich problemów
dotykają?
W
tej chwili, przy całej wielobarwności i różnorodności
sztuki współczesnej istnieje jeden priorytetowy kierunek:
kształtowanie języka
apelu publicznego, jego manifestatywność i otwartość. Tak zwany
„akcjonizm”
wymienionych grup nie jest sztuczną sytuacją, tylko powrotem do
kontekstu ukraińskiej
sztuki. Niewątpliwie, podstawą tych działań jest aktywna reakcja
odbiorców,
badanie ludzkiej świadomości podlegającej procesom społecznym i
politycznym. I
oczywiście, ich otwartość na przyjęcie współczesnej sztuki.
Chciałabym
spytać właśnie o tą otwartość. Artyści ze
wspólnot często posługują się pastiszem, ironią, zaskakują
przechodniów na
ulicach... Jak ich działalność postrzegają mieszkańcy miast…
i politycy?
Pomarańczowa
Rewolucja, oczywiście nieświadomie, ogromnie
przysłużyła się działaniom współczesnych artystów
– nauczyła widza odbioru sztuki
w warunkach aglomeracji miejskiej. W tej chwili powstaje wiele
projektów
polegających na wyprowadzeniu dzieł sztuki z pomieszczeń na otwartą
przestrzeń
społeczną. Tutaj ogromną rolę odgrywa Pinczuk Art Centr,
który stara się
zapoznać widza z
twórczością znanych
artystów – Jeffa Koonsa, Damiena Hirsta,
Antony’ego Gormley’a i innych. To ważny
moment dla współczesnej sztuki ukraińskiej, w
którym staje ona przed problemem
samoidentyfikacji i zrozumienia swojej roli w społeczeństwie. Z tym
zagadnieniem artyści ukraińscy borykają się od drugiej połowy XX wieku.
Podczas realizacji
projektów artyści badają gotowość widza
do odbioru sztuki współczesnej. Dlatego też, niezależnie od
swoich reakcji,
ludzie stają się bezpośrednimi uczestnikami akcji, nawet tego nie
podejrzewając. Taka typowa hiperinteraktywność widoczna była w akcji
„FAST
ART”, kiedy proponowano przechodniom następujący
wybór: na jednej z krymskich
plaż pośród pełnego życia rynku z pamiątkami,
„REP” ustawił namiot, i
proponował ludziom zakup „minimalizmu i kubizmu z 50%
zniżką”, lub rzeźbę za 1
hrywnię. Kupujący sami dokonywali wyboru: ktoś podchodził i z
szerokiego
asortymentu wybierał coś bardziej tradycyjnego, inny targował się o
instalację... Byli i tacy, którzy nie podchodzili wcale.
Jednak zainteresowanie
przechodniów było o wiele większe od zainteresowania
urzędników, ci ostatni nie
przyjmują pod swoim adresem nawet najbardziej jasnych aluzji.
Grupa
„SOS-ka” ma własny squat, a wspólnota
chersońska
założyła muzeum sztuki współczesnej w prywatnym
mieszkaniu... Czy to manifest
niezależności czy bezdomności sztuki współczesnej?
Rzeczywiście,
był pewien okres, kiedy wiele ośrodków sztuki
miało problemy ze znalezieniem miejsca. To było powodem powstania
szeregu
projektów jak np. „Wybór
Sztuki” zrealizowany przez grupę
„Kontra-Banda” w
ramach Festiwalu Rzeźby Społecznej w Kijowie. Przerobili oni
samochód ciężarowy
na ruchomą galerię, próbując w ten sposób
zwrócić uwagę urzędników i
mieszkańców na ten problem. Z drugiej strony akcja pokazała,
że sztuka tak
naprawdę nie ma swojego określonego terytorium. Każde miejsce, każde
terytorium
może służyć sztuce.
Z kolei takie zjawisko jak squat w
środowisku kulturalnym
może pojawić się w przypadku braku infrastruktury, czy konieczności jej
zreformowania. To
prawda. Natomiast jest to idealna przestrzeń komunikacji w szerokim
znaczeniu
tego słowa.
Jaka
jest kondycja sztuki multimedialnej na Ukrainie?
Mamy
festiwal Non-Stop Media w Charkowie zainicjowany przez
charkowską Galerię Municypalną. Jest również międzynarodowy
festiwal twórczości
medialnej w Kijowie, który oprócz tworzenia i
wspierania sztuki multimedialnej poprzez
stworzone tu laboratorium realizuje funkcję edukacyjną, inicjuje
różnorodne
wystawy, konferencje i seminaria sztuki medialnej, zapraszając światowe
autorytety w tej dziedzinie. Należy podkreślić, że praktycznie wszyscy
współcześni ukraińscy artyści tworzą produkcje medialne.
Od początku lat 90-tych trwa
integracja nauki, techniki i
sztuki, granice tych dziedzin przekracza wielu specjalistów.
W tej chwili w
sztuce Ukrainy obserwujemy przełomowy okres prymatu wizualności,
narzuconej
przez otaczające nas media.
Wśród przedstawicieli
ukraińskich artystów medialnych można wymienić
Iwana Ciupkę z projektem-wizytówką
„Wirefire”, Juria Kruczaka oraz Julię
Kostariewę z ich projektem społecznym „Invisible
way”.
Performance
ukraiński...
Anna Saminina,
reżyser Eksperymentalnego Centrum Sztuki Współczesnej
imienia Łesia Kurbasa mówi o dwóch zasadniczych
kierunkach badania: budowie
scenicznej akcji na podstawie niewerbalnej dramaturgii
przestrzenno-przedmiotowej,
i o pozateatralnej komunikacji opartej o doświadczenia physical
theatre, akcentującej właśnie cielesny, fizyczny przekaz.
Większość
twórców opiera swoje badania na naukowym gruncie,
a dogodnym środowiskiem dla
eksperymentu jest lwowski teatr imienia Łesia Kurbasa.
Jak
wygląda sytuacja krytyki artystycznej?
Praktycznie
każdy ośrodek kulturalny wydaje swoje periodyczne
czasopisma. Mamy takie regularne wydawnictwa jak dziennik
„Galeria” oraz „@UA”
– wymieniłam te najbardziej prestiżowe, wydawane przez
Ukraińskie
Stowarzyszenie Art-Galerii. Znacząca pozycję miała „Terra
Incognita”, niestety
zakończyła już działalność. Jej kontynuacją jest pismo
„Koniec Końcem”. Czekamy
też na dwie edycje encyklopedii sztuki współczesnej Ukrainy:
Akademii Sztuk
Ukrainy i Centrum Sztuki Współczesnej
„Cowiart”.
Jak
według Pani współczesna sztuka Ukrainy wygląda na tle
sztuki europejskiej?
Historia
sztuki Ukrainy to
miszmasz paradoksów, niezgodnych, często wręcz przeciwnych
zjawisk, które
pojawiały się w tym samym czasie. Warunki, w jakich się to odbywało
stworzyły
unikalny kulturowy kontekst. Nie znajdziemy do niego analogii w
światowej
historii sztuki. Jakiekolwiek porównania lub szukanie takich
analogii jest
bezsensowne.
W jakim kierunku zmierza
sztuka ukraińska?
Zawsze miała ona charakter
bardziej intuicyjny,
żeński a nie męski i racjonalny. Oczywiście jest szczera we wszystkich
swoich
przejawach. Jej jakość bierze się też stąd, że zerwała wszelkie związki
z
państwem. Ukraińcy zawsze stawiali na sztukę oryginalną, ale
i
komunikatywną. Myślę, że współczesna sztuka Ukrainy ma te
dwie, bardzo ważne
cechy.
Przekł.
Małgorzata Bakunowicz
Paulina Kempisty –
studentka historii sztuki UJ, współpracuje jako wolontariusz
z lubelskim
Ośrodkiem Twórczości Performance i jeleniogórskim
BWA.
Iryna Marczenko – krytyk
i historyk sztuki. Kurator projektów artystycznych.
Dziennikarz pisma „Obrazotvorcze
Mystectvo”. Żyje i pracuje w Kijowie.